czwartek, 14 marca 2013

HEEJ :)

Wiem, ze strasznie długo nie dodawałam postów :c Ale to przez to że nie było żadnych obserwatorów i komantarzy :/
Jeśli to się poprawi to możecie spodziewac sie nowego rozdziału :)

sobota, 12 stycznia 2013

Rozdział 11 :)



Wstałam rano pod wpływem alarmu. Cholera dopiero 9: 00, a ja już na nogach. Normalnie to by mnie nikt nie dobudził przed 11:00. Niestety o 12: 00 musiałam być na lotnisku, więc trzeba się było dopakować i zbierać. Postanowiłam zrobić sobie śniadanie, niestety w lodówce prawie nic nie było, bo przecież wyjeżdżałam, więc nie musiałam robić zakupów. Dobrze, że chociaż znalazły się płatki i trochę mleka. Zjadłam płatki i poszłam się przebrać. Było dzisiaj wyjątkowo ciepło, więc ubrałam się w krótkie dżinsowe szorty i bluzkę na ramiączkach. Włosy związałam w niedbałego koka i zrobiłam lekki makijaż. Na stopy założyłam miętowe Vansy i byłam gotowa. Teraz muszę tylko sprawdzić, czy wszystko spakowałam. Naszczęście wszystko był na swoim miejscu. Popatrzyłam na zegarek 10:30. Z chłopakami jestem umówiona o 10: 45 na parkingu, bo spod naszego apartament owca do lotniska jest ok. godzina drogi. Zamknęłam drzwi i ciągnąc za sobą 2 potężne walizki skierowałam się w stronę wyjścia.
Na dole czekali już na mnie uśmiechnięci chłopcy. Przywitałam się z nimi i dałam każdemu po całusie w policzek.
- Ej! Dlaczego ja też dostałem tylko całusa w policzek? – Zapytał Zayn
- No dobra, chodź tu! – Powiedziałam i przyciągnęłam go do siebie, dając mu namiętnego buziaka w usta.
- No, od razu lepiej – Powiedział
- Oj głuptasie – powiedziałam i poczochrałam jego włosy
- Ej kochanie, nie pozwalaj sobie! Układałem je 2 godziny!
- I tak wyglądasz sexy!
- No dobra – powiedział poprawiając włosy.
- Ekhem..Przepraszam, że przerwę te czułości i publiczne okazywanie miłości, ale właśnie przyszłą Sam i musimy już jechać – Powiedział Niall
Razem z Zaynem roześmialiśmy się i wsiedliśmy do auta razem z resztą.
Po godzinie dotarliśmy na lotnisko. Tam czekała już na nas Beth razem z małą Lily. Dziewczynka podbiegłą do mnie i mocne przytuliła. Jednak jej uwagę przykuło całe One Direction, którego było fanką.
- Jej Harry, Liam, Niall, Zayn i Louis! – Piszczała i podbiegała do każdego po kolei.
Jednak najlepszy kontakt złapała z Louisem. No tak można się był tego spodziewać. W końcu on jest w głębi duszy w jej wieku.
Nagle usłyszeliśmy:
- PASAŻEROWIE LOTU NR 69 NA HAWAJE PROSZENI SĄ O PRZYJŚCIE DO HALI ODLOTÓW.
- To o nas chodzi – Powiedział Liaś – Szybko, bo zaraz się spóźnimy!
Podążyliśmy, więc za Daddym w stronę hali odlotów.  Pani sprawdziła nasze bilety i weszliśmy do samolotu.
Siedzieliśmy w samolocie po 2 osoby. Ja z Zaynem, Harry z Sam, Niall, z Liamem, a Lou z Beth, która trzymała na kolanach Lily. Jednak mała nie mogła wytrzymać na jednym miejscu. Biegała po samolocie jak oszalała. Dobrze, ze siedzieliśmy w pierwszej klasie, jako jedyni, bo pewnie pasażerowie byliby podenerwowani. Mała przybiegła teraz do nas.
- Hej ciociu Rose, hej wujku, Zaynie! – Powiedziała
- Cześć mała – Powiedział Zayn
- Co tam robisz? – Zapytała go
- Gram w taką grę, na Iphonie – powiedział
- Ja też mogę?
- Jasne! – Powiedział i wziął ja na kolana – Popatrz musisz naciskać paluszkiem na te kółeczka
Patrzyłam jak Zayn tłumaczy, Lily jak grać w grę. Wyglądali razem tak słodko. Grali jakieś 20 minut, po czym zaczęliśmy się w trójkę wygłupiać i robić sobie sesję zdjęciową. Po ok. 40 minutach spędzonych z nami małą chciała wracać do mamy jednak, gdy zobaczyłam, że Beth śpi wtulona w Louisa, który również zasnął oparty o nią stwierdziłam, że lepiej ich nie budzić. Lily wtuliła się we mnie i po chwili zasnęła. Okazało się, ze właściwe wszyscy oprócz mnie zasnęli, więc ja też postanowiła się przespać. Przykryłam siebie i Lily kocykiem i zasnęłam
- PROSZĘ ZAPIĄĆ PASY I PRZYGOTOWAĆ SIĘ DO LONDOWANIA - Usłyszałam głos stewardessy
Wszyscy wykonaliśmy jej polecenia.
Pół godziny później razem z walizkami wszyscy staliśmy już pod hotelem. W oczy rzucił mi się wreszcie wielki napis:
„WITAMY NA HAWAJACH”
Cos czuję, że to będą udane wakacje J

______________________________________

Przepraszam, że tak długo zwlekałam z tym rozdziałem,ale nie miałam czasu.
Jeśli mojego bloga nie zacznie czytać więcej osób i pod postami nie będzie więcej komentarzy będe musiałą go zawiesic :(


piątek, 28 grudnia 2012

Rozdział 10 :*


Obudziłam się o 11: 00, Zayn jeszcze spał. Nie chciałam go budzić, ale wyglądał tak słodko, że musiałam dać u całusa. Nachyliłam się nad nim i pocałowałam go. Poczułam, ze jego ręce obejmują mnie w tali, a jego usta układają się w uśmiech. Czyli jednak nie spał.
- Dzień dobry słońce. – Powiedziałam – Wyspałeś się?
- Przy tobie zawsze się wysypiam.
- Oj jak słodko. Wiesz, że spałeś u mnie pierwszy raz?
- No tak, ale na pewno zawsze będzie tak cudownie.
- Dobra, nie przymilaj się tak, bo i tak nie zrobię ci śniadania.
- Ej no weź. – Powiedział z zrobił oczy jak kot ze shreka – Swojemu wspaniałemu chłopakowi śniadanka nie zrobisz?
- No dobra. – Powiedziałam i pocałowałam go w policzek.
Poszłam do kuchni robić śniadanie. Stwierdziłam, że zrobię omlety. Tylko, jakie na słodko, na słono? I takie i takie. Wspominałam wam, że moja kuchnia wygląda trochę jak tak w restauracji? Jest w niej wszystko podwójnie. No w sensie 2 kuchenki, 2 piekarniki, dwudrzwiowa lodówka, wielka zamrażalka itp. To, dlatego, że jak ja cos gotuje to hurtowo. Wyjęłam wszystkie składniki i rozpoczęłam gotowanie. Zrobiłam omlety z brokułami, z bekonem, z kawałkami kurczak na ostro, ze świeżymi owocami, z kawałkami czekolady i takie zwykłe do posypania cukrem lub posmarowania nutelą.
- Zayn! Śniadanie!
Zjawił się na dole momentalnie. Usiedliśmy do stołu i zaczęliśmy jeść.
- Jej to jest wspaniałe. Ty powinnaś zostać kucharką. Gdyby Niall się dowiedział, że jem teraz takie pyszne omlety, podczas gdy on je ciastka to zaraz by tu przyleciał.
- To może zaproszę ich na śniadanie?
- No, ale oni nam wszystko zjedzą.
- Ej, zrobiłam ich tak dużo, że pół bloku bym wykarmiła.
- No to już po nich dzwonie.
Zayn zadzwonił do chłopaków i wrócił do stołu.
- I co?
- Zaraz tu przyjdą, ale dając życie Niall, już zdążył wybiec, więc będzie tu za 3,2,1.
W tym momencie do mieszkania wpadł Niall, a za nim powoli wchodziła cała reszta chłopców z Sam, która nocował u Harrego. Wszyscy rzucili się na stół i zjedli wszystkie omlety. Co chwila słyszałam jak ktoś mówi „jej, jakie dobre” albo „ to jest przepyszne”.
Po  śniadaniu wszyscy poszli do salonu. Chciałam iść do nich, ale uniemożliwił mi to dzwoniący telefon.
*le rozmowa*
R: Halo?
B: Hej tu Beth, mama Lily.
R: Cześć Beth! Co tam?
B: Dzwonie, bo Lily nie daje mi spokoju. Ciągle pyta, czy może się z wami spotkać. I gada w kółko o Zaynie.
R: Wiesz, my jutro wyjeżdżamy, ale może uda nam się dziś znaleźć chwilkę czasu. Poczekaj porozmawiam z Zaynem i reszta i oddzwonie do ciebie.
B: Dobra, to ja czekam. Pa
R: Pa.
*le koniec rozmowy*
Poszłam do salonu, powiedzieć chłopakom o pomyśle, na jaki wpadłam.
- Chłopcy! Mam taki pomysł.
Zaczęłam im opowiadać o moim planie. Na początku misia lam powiedzieć, kto to Lily i Beth i pokazałam im nasze zdjęcia z parku rozrywki. Gdy już im to objaśniłam, to kontynuowałam dalej moje wywody.
- No, więc dzisiaj zadzwoniła do mnie Beth i powiedział, ze Lily chce się spotkać ze mną i Zaynem, ale myślę, że byłoby jej miło gdyby poznała całe one direction. Jednak jest to nie możliwe, bo jutro wyjeżdżamy. Ale jeśli się zgodzicie to może zabierzemy je ze sobą. Wiecie, Beth jest w naszym wieku, a Lily jest uroczą dziewczynką. Jeśli oczywiście nie macie nic przeciwko, to może im to zaproponuje? Oczywiście ja zapłacę za ich biletu, nie chcę obciążać was kosztami.
- Rose! To jest świetny pomysł! – Powiedział Louis – A ile ta Beth ma lat?
- 21, a co ładna nie?
- No niezła. A wy chłopcy, co myślicie?
- Myślę, ze to dobry pomysł – Powiedział Niall.
Reszta chłopców i Sam przyznali mi racje. Oczywiście uparli się też, że oni sami zapłacą. No, więc szczęśliwa zadzwoniłam do Beth.
*le kolejna rozmowa*
R: Cześć Beth. Mam dla ciebie wspaniałą wiadomość.
B: Tak? Co się stało?
R: Jedziecie z nami na Hawaje. Ty i Lily. Wszystko już załatwione! Bądźcie jutro na lotnisku o 12:00.
B: To świetnie, ale ja nie mam pieniędzy, żeby za to zapłacić.
R: Nie martw się, jest już zapłacone i nie masz nic do powiedzenie.
B: Aha, czyli zawsze zapraszacie nieznajome dziewczyny i ich córki na Hawaje?
R: No mniej więcej. Weź będzie fajnie.
B: No dobra. Teraz kończę, bo muszę nas spakować. A na ile tam jedziemy?
R: 2 tygodnie.
B: Jej to będzie dużo pakowania.
R: Oj tam. Dasz rade.
B: No mam nadzieje. Dobra pa i jeszcze raz dziękujemy.
R: Nie ma, za co. Pa i pozdrów Lily.
*Le koniec rozmowy*
- I co? – Zapytał Louis – Zgodziła się?
- Tak. – Powiedziałam
- Super! – Krzyknął – Chłopaki Beth i Lily jadą z nami na Hawaje.
Coś mi się zdaje, że Louisowi podoba się nasz nowa znajoma. No cóż, wszystko okaże się na wyjeździe.
Każdy postanowił się pakować, więc porozchodziliśmy się po swoich domach. Czeka mnie jeszcze dużo roboty.
*1, 5 godz. Później*
Jednak pakowanie nie zajęło mi zbyt dużo czasu. Ciekawe jak poszło innym. Postanowiła iść do chłopaków i sprawdzić jak im idzie.
Stanęłam pod ich drzwiami i zaczęłam pukać, jednak tak jak się spodziewałam nikt mi nie otworzył. Sama weszłam do środka i zastałam tam „wspaniały” widok. Harry, który był w samych bokserkach „ujeżdżał” swoja walizkę, która nie mogła się zamknąć, Niall wpychał paczki chipsów do swojej walizki, jednak nie było już w niej miejsca, Zayn biegał po całym mieszkaniu krzycząc „ Gdzie są moje lusterka, a gdzie Zayn do włosów?”, Louis obklejał się ciuchami, bo jak sam mówił zawiezie wszystko na sobie, bo całą walizkę napakował marchewkami Liam siedział spakowany przed telewizorem i obserwował zmagania chłopców.
- EJ CHŁOPAKI! – Krzyknęłam – OGARNIJCIE ISĘ NA CHWILE I ZACZNIEJCIE NORMALNIE FUNKCJONOWAĆ! KAŻDY Z WAS IDZE DO SIEBIE DO POKOJU I SIĘ PAKUJE, A JA ZARAZ PRZYJDE WAM POMÓC.        
Wszyscy rozbiegli się po pokojach. No nie ma, co obiecałam, że im pomogę to idę. Poszłam do ich pokoi i zaczęłam im pomagać. Po 4 godzinach wszyscy byli spakowani i gotowi. Popatrzyłam na zegarek – północ! Jak ten czas szybko leci. No nic, pożegnałam się z chłopakami i poszłam spać. W końcu jutro wielki dzień.

____________________________________________________________
I jak wam sie podoba? Jest trochę dłuższy niż zwykle, ale co tam :) 

czwartek, 27 grudnia 2012

Rozdział 9 :)


- No, więc… wyjeżdżamy na wakacje na Hawaje i zabieramy was ze sobą – powiedział Louis
- Jej zawsze chciałam tam polecieć! Dziękuje, jesteście wspaniali! – Zaczęłam krzyczeć i rzucać się na nich w podziękowaniu
- Ej, no ale nie zapominajmy czyj to był pomysł – powiedział Zayn
- No tak to był pomysł Zayna i Harrego – powiedział Liam – Zadowolony?
- Tak, teraz tak. No Rose chyba musisz mi podziękować – powiedział Zayn
- Oj dobrze – powiedziałam
Podeszłam do niego i załam mu całusa w policzek
- Ej tylko tyle?
- Na razie tyle, przecież nie będziemy się obśliniać publicznie. Potem ci to wynagrodzę.
- No dobra – powiedział z miną smutnego psiaczka
- A tak w ogóle to, kiedy wylatujemy? – Zapytała Sam
- Pojutrze, w Sobotę. Mamy być na lotnisku o 12:00. – Powiedział Nialler
- O w dupe. Mam tylko 2 dni na pakowanie się. Musze jechać na zakupy, kupić strój kąpielowy, i jakieś inne ciuchy. – Zaczęłam lamentować
- Racje ja też nic nie mam – powiedziała Sam – Wstawaj, jedziemy na zakupy.
- Ej my też chcemy! – Krzyknęli Zayn i Harry
- No dobra, czyli z babskich zakupów nici. No trudno. Zbierać dupencje kochasie i wychodzimy.
Była już 18: 30, więc musieliśmy się pośpieszyć. Wpadłam tylko do mieszkania po portfel i wyszliśmy z budynku. Pojechaliśmy autem Zayna. Siedziałam koło niego, na miejscu pasażera, a Sam z Harrym siedzieli z tyłu. Po około 15 minutach dojechaliśmy na miejsce. Zaparkowaliśmy i weszliśmy do galerii. Postanowiliśmy się rozdzielić. Oczywiście ja z Zaynem, a Sam z Harrym.  Najpierw poszliśmy do sklepu ze strojami kąpielowymi. Wybraliśmy kilka zestawów. Poszłam do przymierzalni i wybrałam na siebie pierwszy strój. Klasyczne bikini w kolorową panterkę. Zayn zaglądnął do przymierzalni i zagwizdał na mój widok.
- Uuu so sexy! – Powiedział i obją mnie w tali.
- Nie przesadzaj, mi się nie podoba. Widzisz ja mi brzuch wystaje!
- Kotku twojej figury pozazdrościłyby ci nawet modelki. – Powiedział, gapiąc się na mnie jak na ósmy cud świata.
- Dobra bez przesady teraz wynocha, musze przymierzyć jeszcze inne kostiumy.
- No dobra – Powiedział i wyszedł
Teraz czas na kolejny kostium. Czerwone bikini w falbanki uwydatniające biust. No nie powiem, wyglądałam całkiem nieźle.
Moje przyglądanie się dobie przerwał mój cudowny chłopaka, który znowu władował mi się do przymierzalni.
- Wiesz co mogłabyś się tak ubierać codziennie. Jejku słońce jak ty na mnie działasz – powiedział i przygryzł dolną wargę.
- Czyli sugerujesz, ze na co dzień wyglądam beznadziejnie, a tylko teraz wyglądam nieźle?
- Nie no co ty,  przecież zawsze wyglądasz pięknie – Próbował jakoś wybrnąć z sytuacji – Ale teraz w tym stroju wyglądasz niesamowicie. Twoje ciało tak pociąga.
- Jejku, jak ty nie możesz się wysłowić ja stoje tu tylko w stroju, to ciekawe co by było gdybym nie miała na sobei nic.
- Wiesz, zawsze możemy to sprawdzić – powiedział z cwaniackim uśmieszkiem
- No, ale chyba jednak nie będziemy teraz tego sprawdzać.
- Dobra, a zdecydowałaś, który bierzesz.
- Nie wiem jeszcze. A na ile tam jedziemy?
- 2 tygodnie.
- To biorę obydwa.
- Tak, dobry wybór.
Ubrałam się z powrotem i wyszliśmy zapłacić.
Pani ekspedientka gapiła się na Zayn z takim pożądaniem. Musiałam jej pokazać, że jest mój. Pociągnęłam go do siebie i pocałowałam namiętnie. Ona popatrzyła na mnie z zazdrością i zaczęła kasować moje rzeczy.
- Razem 250 funtów – powiedziała
- Już płace – powiedziałam i zaczęłam wyciągać kartę
- Ja płace – powiedział Zayn i wręczył jej 300 funtów. – Reszta dla pani, proszę zainwestować w jakiś lepszy ciuch, albo w wizytę u fryzjera.
Wyszliśmy ze sklepu i ruszyliśmy na dalsze zakupy.
- Zayn, czego jej tak powiedziałeś, no wiesz, że ma iść do fryzjera.
- Bo widziałem, że byłaś na nią zła, a poza ty naprawdę źle wyglądała.
-  hahaha jesteś kochany. – Powiedziałam i dałam mu całusa.
- No wiem.
Poszliśmy jeszcze do kilku sklepów. Kupiłam sobie 6 bluzek na ramiączkach, 3 pary spodenek, 2 pary klapek, okulary przeciw słoneczne i 4 bluzki z krótkim rękawem. Zayn też sobie coś kupił. On wybrał 2 pary spodenek, 3 bejsbolówki, klapki i okulary.
Zadowoleni z zakupów zadzwoniliśmy do naszej parki zakochańców i razem wróciliśmy do domu. Sam poszła do siebie, Harry do chłopaków, a Zayn postanowił zostać u mnie na noc. Wykończeni zakupami padliśmy na łóżko i momentalnie zasneliśmy.

_________________________________________________________________
Jest trochę beznadziejny, ale postaram się, ze by następne były lepsze :)

sobota, 22 grudnia 2012

Rozdział 8


Obudziłam się ok. godz. 12: 00. Ubrałam się i poszłam zjeść jakieś śniadanie. Nie miałam żadnych planów więc postanowiłam polenić się przed telewizorem. Oglądałam programy kulinarne, bo gotowanie to jedna z moich największych pasji. Podczas mojej długiej sjesty zadzwonił telefon.
*le rozmowa*
Z: Hej misiaczku, to ja Zayn.
R: No hej, co tam?
Z: A dzwonie, bo chciałem zapytać czy nie wpadłybyście do nas dzisiaj z Sam. Mamy dla was niespodziankę.
R: Spoko i tak nie mam co robić.
Z: Dobra, to przyjdźcie do nas o 17:00. Zadzwonisz do Sam?
R: Jasne. Buziaki papa
Z: no papa
*le koniec rozmowy*
No to zadzwoniłam do Sam. Umówiłam się z nią, na 15: 00, bo uparła się, ze musi mi coś powiedzieć. Przynajmniej pomoże mi wybrać ciuchy.
Właśnie zorientowałam się, ze jest już 14:00. Mam jeszcze godzinę, więc postanowiłam przyrządzić jakieś smakołyki dla mnie i dla Sam. Zdecydował się, że upiekę dużo rodzajów babeczek i zaniosę też trochę chłopakom.
No i zaczęłam pichcić. Jak ja to kocham. Moim marzeniem jest otworzenie własnej restauracji, ale na razie nie mam na to kasy. No nic trudno. Może kiedyś mi się uda.
W ciągu godziny przygotowałam 15 rodzajów babeczek: kokosowe, czekoladowe, z kawałkami czekolady, bananowe, budyniowe, z orzechami, marchewkowe ( te z myślą o Louisie), waniliowe, z owocami, truskawkowe, karmelowe, cynamonowe, z nutella, z marmoladą, z masłem orzechowym ( Mmm te to moje ulubione). Wow! Sama siebie zaskoczyłam! Cała kuchnia była wypełniona po brzegi babeczkami. Położyłam kilka na talerzy, a resztę ( czyli około 150 sztuk ) zapakowałam dla chłopaków. Mam nadzieję, ze im posmakują.
Usłyszałam dzwonek do drzwi. Przyszła Sam. Usiadłysmy na kanapie i zaczęłam mówić.
- Nie uwierzysz!
- Co się stało?
- Chodzę z Harrym!
- Gdzie, po bułki?
- Nie głuptasie! Jesteśmy para!
- No to gratuluje! -  Powiedziałam i przytuliłam ją – Teraz będziemy chodzić na podwójne randki!
Posiedziałyśmy tak jeszcze chwilę i postanowiłyśmy ubrać, bo do wyjścia miałyśmy tylko 40 minut. Ja ubrałam granatowe rurki, białą koszulkę z nadrukiem i na stopy założyłam czerwone Vansy. Sam wybrała Czerwone rurki, czarną koszulkę i szare Vansy. Wyglądałyśmy podobnie, w zasadzie różniłyśmy się tylko kolorami. Postanowiłam wyprostować sobie włosy i zrobiłam lekki makijaż, a Sam zrobiła sobie kłosa i lekko zaróżowiła policzki. Ogólnie wyglądałyśmy spoko.
Zabrałyśmy pudełka z babeczkami wyszłyśmy z mieszkania i pobiegłyśmy do mieszkania chłopaków. Drzwi otworzył nam Niall, który dał nam całusa w policzki, po czym wyrwał muffiny i pobiegł do kuchni. Weszłyśmy do salonu. Od razu podbiegł do mnie Zayn.
- Cześć kochanie – powiedział i dał mi całusa
- Hej, upiekłam dla was dużo babeczek, ale Niall się już chyba nimi zaopiekował.
- Spoko, jeszcze nie zdążył wszystkich zjeść…. Chyba. Chodź zabierzemy mu.
Poszliśmy do kuchni i zobaczyliśmy Nialla wpieprzajacego muffiny.
- Niall, one nie są tylko dla ciebie.
- No wiem, ale one są takie pyszne. Z jakiej to cukierni?
- Oj ciołku sama je upiekłam.
- O mój boże, jeśli będziesz piekła takie codziennie to wyjdź za mnie.
- Ej ona jest moja, nie rozpędzaj się – Powiedział Zayn.
Zabrałam mu muffiny i poszłam zanieść je do salonu. Siedzieli tam Sam i Harry, Lou i Liam.
- Proszę, upiekłam coś dla was.
- Jej! – krzyknęli wszyscy i rzucili się na talerz z babeczkami.
Zjedli wszystko! Jak to możliwe to było 150 babeczek! Boże, co za ludzie!
- Nie zastanawiałaś się nad złożeniem cukierni, albo restauracji? – Zapytał mnie Liam.
- Tak od zawsze o tym marze, ale wiesz nie mam jak.
- My ci pomożemy!
- Nie dzięki, sama zdobędę kasę i sobie założę restauracje.
- Dobra!
- A tak w ogóle to, jaką niespodziankę dla nas macie? – Zapytałam z niecierpliwością
- No, więc, mamy dla was pewną propozycje…..
- Jaką? – Krzyknęłyśmy z Sam niemal równocześnie
- No więc ……
__________________________________________________________
Jak myślicie, jaką chłopcy mają propozycje? 

piątek, 21 grudnia 2012

Rozdział 7 :)




Stanęliśmy pod wielkim rollercosterem. Maskara! Mam nadziej, ze on nie chce tym jechać.
- Zayn, kochanie ja nie wsiadam przykro mi
- Oj Rose, będzie fajnie zobaczysz.
- Ale ja się boję.
- No weź kotku, przecież będę cię trzymał.
- No dobra, kiedyś musi być ten pierwszy raz. – Powiedziałam i wsiedliśmy do wagoniku.
*Oczami Sam*
Wszyscy pobiegli w swoja stronę i zostałam na środku placu sama. Nie znałam tego miejsca i w zasadzie nie wiedziałam gdzie iść. No to stanęłam w miejscu i zaczęłam myśleć. Głównie o tym, jakie Rose ma szczęście. No, bo ma Zayna i on ją kocha. Ja też bym tak chciał. Mieć kogoś bliskiego, kto cię wesprze, pomoże i zawsze będzie przy tobie. Z moich rozmyślań wyrwał mnie czyjś głos.
- Panienko, czy nie skusiłaby się pani na kłębek waty cukrowej?
- Nie proszę pana dzięku.. – Przerwałam – Harry głupku, co robisz?
- Nie wiem, czy wiesz, ale proponuje ci watę cukrową i gratis moje towarzystwo – Powiedział i wyszczerzyła szereg swoich białych ząbków.
- No w sumie, czemu nie? To gdzie idziemy?
- Wiesz Sam, myślałem o tunelu miłosnym, ale jeśli ci to nie odpowiada to możemy iść na diabelski młyn.
- Hmm trudny wybór. Wybieram ….. Diabelski młyn.
- Tak myślałem.
Harry chwycił mnie za rękę i pociągną w stronę karuzeli. Wsiedliśmy we dwójkę do jednej „kapsuły” i zaczęliśmy się kręcić. Gdy dojechaliśmy na górę karuzela stanęła.
- Boże Harry zginiemy!
- Nie bój się! To tylko na chwile. Możemy sobie pogadać.
- No to mów.
- No, więc zacznę od początku. Może to głupie, ale mi się podobasz. Zakochałem się w tobie od pierwszego wejrzenia, gdy ujrzałem się w drzwiach naszego mieszkania. Ciągle o tobie myślę i nie mogę przestać. To może dziwne, bo znamy się krótko, ale po prostu się w tobie zakochałem. A tak w ogóle to strasznie boję się twojej reakcji, więc jeśli masz mnie w dupie to nie mów mi tego, bo będę płakał. To powiedz, czy chcesz zostać moja dziewczyną?
Nie wiedziałam, co powiedzieć, więc pod wpływem impulsu rzuciłam się, na Stylesa i zaczęłam go całować.
- Czy to znaczy tak? – Zapytał Harry podczas łapania oddechy między pocałunkami
- Tak, to oznacza tak głuptasku. - Powiedziałam
Włożyłam mu ręce we włosy, a on obją mnie w talii. Moglibyśmy całować się tak bez końca. Czyli jednak nie tylko Rose ma farta. Teraz mogę powiedzieć, że jestem szczęśliwa.
*Oczami Rose*
Wreszcie zjechaliśmy na dół. Było zawaliście! Tak się bałam, a nie było, czego! Odwrotni było z Zaynem, który miał zzieleniałą twarz i trząsł się ze strachu.
- Zayn, kotku, co jest? Nie podobało się?
- Nie, wszystko ok.
- Może pójdziemy coś zjeść, usiądziemy?
- Dobra, chodź!
Poszliśmy w stronę jakiejś knajpki. Zamówiliśmy sobie po porcji frytek i nuggetsów. Siedzieliśmy sobie i rozmawialiśmy o głupotach, karmiliśmy się frytkami i robiliśmy różne dziwne rzeczy, które robią zakochani.
- Zayn, widzisz to?
- Co? – Zapytał
- Popatrz tam!
Spojrzeliśmy w stronę karuzeli i zobaczyliśmy Harrego i Sam, trzymających się za ręce i wymieniających się pocałunkami. To było takie słodkie. Miałam cichą nadziej, ze im się razem uda, bo chciałam chodzić z nimi na podwójne randki.
- No widzę, ze nie tylko nam się udało – Powiedział Zayn, uśmiechając się pod nosem.
- No! Ale fajnie!
- To gdzie teraz idziemy?
- Nie wiem, może cos spokojnego?
- Może pójdziemy do strzelnicy? Wygram coś dla ciebie.
- Dobra, chodźmy.
Doszliśmy do budki z nagrodami.
- Którego ci wygrać? – Zapytał Zayn
- Ja chce tego 2 metrowego misia.
- Nie ma sprawy, twój ukochany chłopak zaraz ci go wywalczy. Ale chyba będę potrzebował całusa dla otuchy.
Cmoknęłam go w policzek.
- Ej tylko w policzek?
- Jak wygrasz tego pluszaka to będzie więcej.
Widocznie bardzo go zmotywowałam ilością całusów, bo za pierwszym strzałem trawił w sam środek tarczy i wygrał dla mnie wymarzonego misia.
- No to chyba teraz coś mi się należy, nie?
- No dobra
Rzuciłam się na niego i zaczęłam obcałowywać. To było takie magiczne. Tak naprawdę z każdym pocałunkiem czuje się jakbym zakochiwała się w nim jeszcze bardziej.
- No dobra, bo zaraz nas aresztują za wymianę śliny się w miejscu publicznym
- No weź Rose, mi się podoba
- Dobra, dobra nie marudź tylko chodź. – Powiedziałam i pociągnęłam go za rękę.
Poszliśmy usiąść sobie na ławce. Zauważyłam, ze przygląda nam się jakaś małą czteroletnia dziewczyna. Miała na sobie koszulkę z napisem „I love One Direction”. Był taka śliczna.
- Zayn, chyba twoja fanka.
- O faktycznie. Jedna z młodszych, jakie widziałem.
- Może zagadamy do niej?
- Jasne, czemu nie.
Podeszliśmy w stronę dziewczynki.
- Czesc mała. Jesteś fanka One Direction?- Zapytał się Zayn
- Tak, a ty jesteś Zayn Malik ten z 1D?
- Tak.
- Wow. Dasz mi autograf. Plose….
- Jasne. A co powiesz na lody?
- Super!
- Tylko musimy zapytać się twojej mamy czy możemy cię na chwilkę zabrać.
- Dobra, tam stoi.
Zayn poszedł załatwić sprawy z jej mamą, a ja zostałąm z dziewczynka na placu.
- A jak ty masz właściwie na imię aniołku?
- Lily. A pani?
- Rose, Ni musisz mówić do mnie przez „pani”.
- A czy ty jesteś żoną Zayna?
- Nie- zaśmiałam się – Jestem jego dziewczyna
- A będzie kiedyś jego żoną?
- No nie wiem. Może
- Ładna jesteś. Fajnie by było gdybyś była jego żoną.
Porozmawiałyśmy jeszcze chwilę, a potem podszedł Zayn i zabrał nas na lody. Umówiliśmy się z Beth ( mamą Lily), że spędzimy z nią resztę dnia i potem zawieziemy ją do domu.
Resztę dnia spędziliśmy w trójkę, co chwila śmiejąc się i żartując z małą Lily. Wieczorem odwieźliśmy ja do domu. Wymieniliśmy się z jej mamą telefonami, żeby móc się jeszcze kiedyś spotkać. Postanowiliśmy już wracał do domu.
- Wiesz, co mi powiedziała Lily? – Zapytał Zayn
- Co?
-, Że jesteś ładna i miła i powinnaś być moja żoną. I że ona chce być na naszym ślubie.
- Ona jest taka słodka.
- No
Odprowadził mnie pod drzwi mojego mieszkania dał całusa i poszedł do siebie. To był wspaniały dzień.
_____________________________________________________________

Przepraszam, ze tak długo z nim zwlekałam, ale nie miałam czasu :( Podoba wam sie?

środa, 5 grudnia 2012

Rozdział 6


Rano z łóżka wyciągnął mnie jakiś smakowity zapach dochodzący z kuchni. To dziwne, bo przecież nic nie gotowałam. Postanowiłam iść to sprawdzić. Założyłam na siebie tylko szare dresy i ruszyłam w stronę kuchni. Ku mojemu zdziwieniu w kuchni stał Zayn i robił śniadanie.
- Zayn? Co ty tu robisz?
- No wiesz kochanie, wczoraj zostawiłaś u mnie w aucie klucze. No i tak sobie pomyślałem, ze jak już je mam to mogę to jakoś wykorzystać i zrobić ci śniadanie.
- Oh jak miło – powiedziałam i podeszłam do niego, aby dać mu buziaka.
- No wiem. Będziesz mi to musiała później wynagrodzić- powiedział znacząco poruszając brwiami.
- To, co jemy?
- Robie naleśniki. Pasuje ci księżniczko?
- Ależ naturalnie.
Zayn został kuchni smażąc naleśniki, a ja w tym czasie poszłam się ogarnąć. Z szafy wyciągnęłam krótkie dżinsowe szorty, bluzkę z flagą Anglii. Na nagi nałożyłam czerwone sandałki. Zrobiłam „coś” z moimi włosami i poszłam do Zayna. W kuchni już wszystko było gotowe. Na sole stał stos naleśników, nutella, bita śmietana w spreju, owocki, dżemiki i inne takie smakołyki. Usiadłam przy stole, a Zayn na przeciwko mnie.
- Pięknie wyglądasz. – Powiedział
- Kochanie, przecież wyglądam zwyczajnie.
- Ty zawsze wyglądasz pięknie.
- Dziękuje, ty też niczego sobie przystojniaczku.
No i tak słodząc sobie wzajemnie, jedliśmy śniadanie. Musze przyznać, że było pyszne. No może nie tak dobre jak moje, ale naprawdę wspaniałe.
- Zayn słońce, to jest pyszne.
- Heh no wiem. Ma się ten talent.
- Ah, jakiego ja mam wspaniałego chłopaka. Przystojny, zabawny, dobrze gotuje, czuły, opiekuńczy, z zawalistym głosem, a o jego skromności to już nie wspomnę.
- No wiem jestem wspaniały – powiedział i zaśmiał się
- To, jakie plany na dzisiaj?
- A co byś chciała robić?
- Może zadzwonimy po chłopaków i Sam i pojedziemy do parku rozrywki?
- Świetny pomysł! To ja dzwonie do chłopców ty do Sam.
- OK.
* rozmowa telefoniczna*
R: Hej sami!
S: Hej Rose, co tam?
R: A dobrze. Słuchaj mam dla ciebie propozycje.
S; jaką?
R: Razem z chłopakami jedziemy do parku rozrywki, jedziesz z nami?
S: Z chłopakami? Czyli Harry będzie?
R: No tak. A czy ja o czymś nie wiem?
S: No nie ważne, pogadamy później. A o której się spotykamy?
R: Za 30 min u mnie.
S: Dobra, to już się zbieram. Całuski papa J
R: pa
*koniec*
Coś jest tu podejrzane. Dlaczego zapytał o Harrego? Uuuu wyczuwam podryw J Dobra nieważne.
Zayn właśnie skończył rozmawiać z chłopakiami.
- I co? – Zapytałam – Jadą z nami?
- No to oczywiście, a Sam?
- Też. Wiesz, co? Sam od razu zapytała o Harrego.
- Dziwne, Harry o nią też.
- Ja tam wole być z tobą sam na sam. – Powiedział.
Podszedł do mnie, Obią mnie w pasie i zaczął obdarowywać mnie pocałunkami. Najpierw całował mnie po szyi, za uchem, a potem przeszedł do ust. Włożyłam ręce w jego włosy i jeszcze bardziej przyciągnęłam go do siebie. Całowaliśmy się coraz namiętnie. Potem położył się na kanapie. Ja położyłam się koło niego i patrzyłam mu głęboko w oczy. Zaczęłam się zastanawiać, jakie mam wielkie szczęście. Mam wspaniałą przyjaciółkę, Niesamowitych kumpli i kochającego chłopaka. Tylko, dlaczego ja? Przecież tak wiele dziewczyn marzy, ze by zostać dziewczyna Zayna Malika, a ja? A ja tak naprawdę od niedawna wiem, kto to jest.
- Kochanie, dlaczego akurat ja? Mogłeś wybrać, każdą, a wybrałeś mnie. Dlaczego?
- Wiesz, ty jesteś taka inna. Piękna, miła, zabawna, czarująca, opiekuńcza, szalona, pewna siebie. No i nie piszczysz na mój widok.
- O Zayn. To takie słodkie, ze zachciało mi się rzygać.
- Oj no weź, ja tu chciałem wygłosić taką piękna mowę, a ty mnie zgasiłaś.
- Oj dobra nie marudź. – Powiedziałam i zamknęłam mu usta pocałunkiem.
I znów się zaczęło. Obściskiwaliśmy się jak szaleni. Całowaliśmy się w najlepsze, gdy usłyszeliśmy jakieś rozmowy. Do mieszkania weszli chłopcy i Sam.
- No proszę. – Powiedział Harry. – Co się tutaj odbywa?
- No, więc jak widzicie ja i Rose jesteśmy razem.
- No to gratulacje. – Krzyknął Niall i rzucił się na nas ze swoim Horan Hug.
Za Niallerem w ślad poszli wszyscy. No i gratulowali nam tak z 20 minut.
- DOBRA CHŁOPAKI STOP!  Jak tak dalej pójdzie to nigdy nie wyjedziemy.
- Racja Rose,
Ni i wreszcie wyszliśmy z domu. Na parkingu czekały na nas 2 taksówki. Ja, Zayn, Sam i Harry weszliśmy do jednej, a Liam, Lou i Niall, do drugiej.
Cały czas gadałam z Zaynem i co chwile posyłaliśmy znaczące spojrzenia do Harrego i Sam. Oni jednak nie reagowali.
Dotarliśmy n miejsce ok. 15: 00. Przed nami długie godziny zabawy. Zayn chwycił mnie za rękę i pobiegliśmy w stronę rollercostera.

_________________________________________________________

Przepraszam że tak długo, ale nie miałam czasu :) Jest troche krótki lale następny bd dłuższy :) / malikowa