sobota, 24 listopada 2012

Rozdział 5


Samochód zatrzymał się przed jakimś wielkim budynkiem. Zayn związał mi oczy jakąś chustą i prowadził w nieznane mi miejsce. Podejrzewam, że weszliśmy do owego budynku, bo słyszałam dźwięk otwierania i zamykania drzwi.
- Poczekaj tu na mnie, a ja zaraz przyniosę potrzebne rzeczy. Nie odkrywaj oczu!
- Dobra, dobra.
Zayn przyszedł po ok. 2 minutach. Odwiązał mi oczy. Byliśmy n lodowisku, ale nie było to jakieś tam zwykłe lodowisko. Po pierwsze było wynajęte specjalnie dla nas, po drugie było to ogrzewane lodowisko, po trzecie miało ono specjalne czujniki ruchu, które wyczuwały kiedy przewracamy się, liczyły prędkość jazdy.
Zayn dał mi łyżwy i kazał ubrać.
- Ale ja nie umiem jeździć na łyżwach!
- No to dobór się składa. Będę miał szanse Cię nauczyć.
Zaczęliśmy wchodzić na warstwę lodu. Byłam przerażona. Kurczowa trzymałam Zayna za rękę. Ten widząc, co robie wyraźnie się uśmiechną. Widocznie taki był jego plan.
- Zayn, ja się boje.’
- Ej ja cię trzymam, przy mnie jesteś bezpieczna! A pozatym lodowisko wyczuje jak będziesz się przewracać i specjalnie podłoży w miejsce upadku miękkie materace itp.
- No ok. spróbuje.
Zayn zaczął mi pokazywać jak jeździ. No nie powiem dobrze mu szło, nawet bardzo dobrze. Wywijał jakieś piruety.
- No Rose, teraz ty.
- hahahahhaha dobre.
- No weź pomogę Ci. Przysięgam, ze po dzisiejszym dni będziesz jeździć lepiej ode mnie.
Przysunął się do mnie od tyłu i chwycił mnie w pasie. Poczułam przyjemny dreszcz. Cały czas trzymał mnie i powoli popychał mni Edo przodu, jadąc za mną.
- Widzisz i już umiesz!
- No nie wiem. Lepiej by było jakbyś mnie jeszcze pouczył.
- Skoro nalegasz.
I znów przybliżył się do mnie, tylko, ze tym razem jeszcze bardziej zmniejszył odległość między nami. Czułam jego oddech na szyi. Szeptał mi do ucha jak mam jechać, jednak niebardzo go słuchałam tylko rozkoszowałam się sie jego dotykiem.
STOP! Co ja gadam? O nie nie nie! Chyba się nie zakochałam. Tsa.. no to wpadłam.  Z moich rozmyśleń wyrwał mnie jego głos.
- Rose, Rose! Halo jesteś tu?
- Em tak jestem, sorka zamyśliłam się.
- O tak? A o kim lub o czym?
- O tobie. –Palnęłam bezmyślnie.- To znaczy o tym, że….. Tak świetnie jeździsz na łyżwach.
Chłopak zaśmiał się pod nosem, a ja spaliłam buraka.
- Dobra to skoro już umiesz jeździć to może małe wyścigi?
- ej, ale to nie fair! Ty jeździsz jak zawodowiec, a ja jak jakiś farfocel.
- Ni przesadzaj. W końcu uczyłaś się od mistrza!
- No tak. Wspominałam już, ze jesteś niezwykle skromny?
- Nie.
Zaczęliśmy się wyscigować, powiem szczerze, że na 10 razy wygrałam 2. Jak na pierwszy raz to dobrze? Nasz ostatni wyścig skończył się wywrotką, ale dzięki wspaniałym właściwościom lodowiska wylądował na Zaynie, a On na materacu. I w tej chwili stało się coś, czego się nie spodziewałam. On przyciągnął mnie do siebie i powołowa. Ja nie sprzeciwiałam się, wręcz przeciwnie oddałam pocałunek. I gdyby nie jego komórka to mizialibyśby się tam jeszcze z godzinę. Niestety jego Iphone zawył, co był znakiem, ze niestety nasz czas na lodowisku dobiegł końca. I tak byliśmy tam długo, a przecież było lato, więc taka atrakcja była pewnie przez wszystkich rozchwytywana.
No, więc po zadzwonieniu telefonu, Zayn pocałował mnie ostatni raz, po czym wziął mnie na ręce. Zaniósł mnie do szatni, gdzie mieliśmy się przebrać, ale znów zaczęliśmy się całować. Po tej jakże długiej wymianie śliny poszliśmy odnieść łyżwy.
- To jak księżniczko? Masz ochotę cos zjeść?
- Z wielką chęcią. To idziemy gdzieś?
- Tak, a na co masz ochotę?
- Hmm nie wiem sam cos wybierz.
-Liczyłem, że to powiesz.
Potem chwycił mnie za rękę i zaczęliśmy iść w stronę restauracji. Ten spacer zajął nam jakieś 20 minut.
Stanęliśmy przed taką mega wypasioną restauracją. Boże jak ja mam tam wejść jak wyglądam jak wieśniak.
- Zayn, ja tam nie chodzę.
- Dlaczego, cos Ci się ni podoba?
- Nie, wszystko jest wspaniałe, ale nie ja wyglądam dobrze. Kazałeś mi się ubrać wygodnie.
- Nie przesadzaj, wyglądasz pięknie.
No i On i te jego piękne oczy przekonały mnie. Weszliśmy do środka, było pięknie. Byliśmy jedynymi ludźmi w restauracji. Zajęliśmy miejsce i podeszłą do nas kelnerka i zapytał o zamówienie. Ja zamówiłam polędwiczki wieprzowe w sosie borowikowym i lampkę czerwonego wina, a Zayn pierś kaczki w zalewie miodowej i lampkę wina.
- Zayn, przecież przyjechaliśmy autem, nie możesz pić.
- Nie martw się, zadzwonię po szofera.
- Ok.
Siedzieliśmy i rozmawialiśmy ciągle się śmiejąc. Następnie przyszła kelnerka z naszym zamówieniem. Jedzenie było pyszne. Nigdy nie jadłam tak dobrych polędwiczek.
- I jak smakuje?
- Jest pyszne! Muszę tu częściej przychodzić.
- Ok. Będę Cię tu zabierał.
I znów zaczęliśmy jeść. Rozmawialiśmy jeszcze chwilę. nagle Zayn zaczął mówić:
- Rose, ja ten dzień zaplanowałem specjalnie, wszystko, co do minuty. Wiedziałem, ze nie będziesz chciała tu wejść, więc zarezerwowałem tą restauracje tylko dla nas, żebyś się nie krepowała. Bo ja chciałem, żeby wszystko było idealne. No, bo ja to zrobiłem wszystko dla ciebie. Bo może to dziwne i znamy się 2 dni, ale ja się w tobie zakochałem od pierwszego wejrzenia, I tak sobie myślę, może dasz mi szansę? Jeśli nie jesteś gotowa to ja poczekam, ile tylko będziesz chciała, bo ja cię kocham. Czy zechcesz dać mi szanse i zostaniesz moja dziewczyną?
- Zayn, ja nie wiem, co powiedzieć. Naprawdę wszystko jest idealnie. Wisz, chyba ja też jestem dziwna, bo ja się w tobie zakochałam. Jeszcze nie wiem czy cię kocham, ale dam ci szanse. Tak chcę być twoja dziewczyną.
Wtedy wziął mnie na ręce i zaczął z całej siły krzyczeć, ze jestem jego dziewczyną i jak to bardzo się z tego powodu cieszy. I znów się całowaliśmy.
Potem wyszliśmy z restauracji i wsiedliśmy do limuzyny. Wróciliśmy pod nasz budynek i weszliśmy do środka. Mój chłopak (jej jak to fajnie brzmi) odprowadził mnie pod same drzwi i pocałował na pożegnanie. Weszłam do swojego mieszkania i usiadłam na kanapie. To był najlepszy dzień ever.
_________________________________________________________________

I jak wam się podoba? / malikwoa

czwartek, 22 listopada 2012

Rozdział 4



Obudziłam się o 13:00. Zawsze byłam śpiochem, więc ta pora nie była dla mnie dziwna. Sam jeszcze spała w drugim pokoje, więc nie chciałam jej budzić. Spojrzałam na ekran telefonu i zobaczyłam wiadomość
„Hej Rose J Dziękuje za cudowny wieczór. To, co może dzisiaj to powtórzymy? Zabiorę Cię w jakieś fajne miejsce J A tak wgl. To chłopcy Cię polubili. Pozdrawiam: * Twój Zayn”
Twój Zayn? Dlaczego On napisał Twój Zayn? To dziwne, a może on coś faktycznie do mnie czuje… nie….to SA tylko jakieś brednie. No nieważne. Postanowiłam mu odpisać.
„ Hej: * Ja też się dobrze bawiłam. Nie ma planów na dziś, więc możemy się zabawić. Już nie mogę się doczekać J Pozdrów chłopaków:* Rose”
Nie zdążyłam odłożyć telefonu, a już usłyszałam dźwięk smsa.
„Super! Wpadnę po ciebie o 7 : D + Nie musisz się stroić ; p lepiej ubierz się wygodnie. Twój Zayn”
No i znów to napisał! No, ale never mind: 3 Bosz.. już się boje gdzie idziemy. Wygodny strój… Hmm….. mam nadzieje, ze nie na siłownie, bo co jak co ale wysportowana to ja nie jestem. No cóż.
Jest już 14:00. Postanowiłam zjeść obiadowe śniadanie. Nie wiedziałam, co zrobić, więc stwierdzałam, że zamówię pizze. Zadzwoniłam do pizzerii i zamówiłam 2 duże pizze z salami i podwójnym serem. Właściwie to i tak tego nie zjemy. No, chociaż może dam rade, w końcu od wczoraj jestem oficjalną królową żarcia. Poszłam się przebrać. Ubrałam krótkie jeansowe spodenki i krótką bluzkę na szelkach ze spongebobem. Na stopy założyłam czarne sandałki. Włosy spięłam w niesforny kok i zrobiłam lekki makijaż. Gdy byłam już gotowa postanowiłam obudzić Sam, jednak, gdy weszłam do kuchnie zobaczyłam ją robiącą tosty.
-Nieeeee! – Zaczęłam krzyczeć, biegnąc w jej kierunku w zwolnionym tempie- Zoostaw te tosty.
- Rose, możesz mi wytłumaczyć, dlaczego biegniesz w zwolnionym tempie i zabraniasz mi robić tosty?
- No wiesz to takie efekty specjalne. A nie pozwalam ci jeść tostów, bo zaraz dostarczą nam 2 maxi pizze z salami i podwójnym serem
- A ok. spoko, to wszystko wyjaśnia.
- Dobra, ja poczekam na pizzowego kolesia, a ty idź się przebrać. Weź cos z mojej szafy.
Usłyszałam dzwonek do drzwi. Pobiegłam otworzyć drzwi pizzowemu gościowi, zapłaciłam mu i zamknęłam mu drzwi przed nosem.
- Sam!!! Pizza przyszła! Chodź tu.
Moja przyjaciółka zeszłą na dół ubrana w niebieskie szorty i czarną bluzkę na szelkach z jakimiś napisami. Na nogach miała czarne sandałki. Włosy miała związane tak samo jak ja.
- Rose, dziewczyno jak my to wszystko zjemy. Skąd ty masz takie pomysły, żeby zamawiać 2 pizze o średnicy 90 cm? Czy ty myślisz, ze ja zjem taka wielką pizze?
- No dobra ….. masz racje. Może troszkę przesadziłam, ale wiem jak to załatwić. Zaraz wrócę.
Wybiegłam z mieszkania i skierowałam się w stronę schodów zbiegłam 3 piętra niżej i zapukałam do mieszkania. Drzwi otworzył mi Louis.
- Hej Rose, świetnie wyglądasz. Co cię do nas sprowadza?
Nie zważając na jego słowa wbiegłam od salonu i zaczęłam się drzeć.
- UWAGA, KTO CHCĘ DARMOWĄ PIZZE SZYBKO ZJAWIA SIĘ Z SALONIE. LICZĘ DO 10. 10..9 …8 …7…..
Pierwszy zjawił się Niall, następnie przybiegli Harry, Louis i  Liam.
- Gdzie jest Zayn?
- Poczekaj, pewni układa włosy. – Powiedział Niall – Nie czekajmy na niego, tylko chodźmy na ta pizze.
Podałam im numer mieszkania, a oni szybko pobiegli. Ja zostałam w mieszkaniu i czekałam na Zayna.
- Zayn długo jeszcze?
- Już idę, coś ty taka nerwowa?
- Może, dlatego, ze czekam już pół godziny.
Nagle On wszedł do salonu. Nie miał na sobie koszulki. Boże jak on wyglądał…… tak sexy. Stop! Jednak nie mogłam się powstrzymać i cały czas patrzyłam się na jego klatę.
- Rose, żyjesz?
- Tak, Zayn. Chodźmy już.
I ruszyliśmy w stronę mojego mieszkania. Otwieramy drzwi. Boże co oni zrobili z moim mieszkaniem? Wyglądało to mniej więcej tak: Harry, Sam i Louis bili się na podłodze. Niall oglądał jakąś brazylijską telenowele, jadł popcorn i co chwile krzyczał „ Nie, wybierz tego drugiego! On Cię zdradza! Nie ufaj mu.” A biedny Liam siedział skulony w kłońcie i trząsł się ze strachu patrząc na zachowanie chłopaków. Gdy tylko mnie zobaczył podbiegł do mnie i powiedział.
- Rose! Ja przepraszam, próbowałem nad nimi zapanować, ale oni są jak zwierzęta. Lepiej było nas nie zapraszać.
- Oj Liam! Bez przesady. Zaraz z nimi coś zrobimy.
Wskoczyłam na krzesło i zaczęłam krzyczeć:
- UWAGA! JEŚLI W TEJ CHWILI SIĘ NIE USPOKOJICIE TO PRZYSIĘGAM, ZE NIGDY WIĘCEJ WAS NIE ZAPROSZE I SIĘ DO WAS NIE ODEZWĘ!
Reakcja była natychmiastowa. Ucichli, i choć ich o to nie prosiłam zaczęli sprzątać. Po ok. 30 minutach doprowadzili moje mieszkanie do porządku.
-No chłopcy i Sam! Jestem z was dumna. Dziękuję.
Pogadaliśmy jeszcze chwilę, a potem chłopcy zaczęli się zbierać. Gdy wyszli była już 18:00. Przypomniało mi się, ze Zayn będzie po mnie o 19:00. Zaczęłam się ubierać. Wybrałam sobie zielone rurki, białą koszulkę, i czarny sweterek, Na nogi założyłam czarne Conversy, a włosy wyprostowałam. Zrobiłam lekki makijaż i byłam gotowa. Właśnie zadzwonił dzwonek do drzwi. Otworzyłam i stal w nim Zayn. Był ubrany w ciemne jeansy, T-shirt i bejsbolówkę. Wyglądał zwyczajnie, ale z drugiej strony tak, że miękły mi kolana.
- Hej Rose, świetnie wyglądasz.
- Hej, nie przesadzaj.
- Ja nie przesadzam, ale ty zawsze wyglądasz łądnie.
- Ooo Zayn, ale z ciebie lizus.
No i wyszliśmy. Na parkingu weszliśmy do jego auta. I pojechaliśmy.
- A tak w ogóle to gdzie mnie zabierasz?
- Niespodzianka!
No nic pozostaje mi siedzieć i czekać.


 _____________________________________________________
I jak wam się podoba? Mi nie za bardzo :( / malikowa

sobota, 17 listopada 2012

Rozdział 3 :*



Nasze obrady trwały nadal. Nie mogliśmy się zdecydować.
- Zagrajmy w butelkę! – Powiedział Harry
- Taak! Świetny pomysł Harry! – Krzyknęli pozostali
- Mhm no pewnie 5 chłopaków i ja, jako jedyna dziewczyna i mamy grac w butelkę tak?
- Noo.. A ty, co myślałaś? – Powiedział Niall.
- Ej no, ale to nie fair, bo będę musiała brać udział w każdym zadaniu. Domagam się większej ilości dziewczyn!
- No to dzwoń do jakiejś przyjaciółki i niech wbija
- Ok. Już dzwonie.
* Rozmowa telefoniczna*
R: Hej Sami
S: Hej Rose, Co tam?
R: A wiesz jest sprawa, musisz przyjść do mnie za 5 minut, a raczej do budynku, w którym mieszkam, bo jestem teraz u kolegów i brakuje dziewczyn do gry w butelkę i może jesteś chętna?
S: No, a ładni ci „koledzy”?
R: No nie powiem niezłe dupcie.
S: Ok. to podaj nr Mieszkania i będę z 3 minutki.
R: Piętro 7 mieszkanie 69
S: Dobra ja lecę narka
*Koniec*
Cała Sam. Za przystojniakami pobiegnie na koniec świata. Podeszłam do chłopaków.
- O kim to tak mówiłaś, z eto dobre dupcie? – Zapytał Zayn – Czyżby o nas?
- Haha, nie chodziło mi o cos innego. W każdym razie moja przyjaciółka zaraz tu będzie.
- A ładna jest? – Zapytał Harry – No wiesz, tak tylko pytam. Ale ty też jesteś ładna, tylko ty jesteś Zayna, no, więc tak pomyślałem…..
Nie dokończyło, bo Zayn trzepnął go w głowę. Razem z chłopakami zaczęliśmy się nabijać z Zayna, który lekko się zawstydził. Nasze śmiechy przerwał dzwonek do drzwi.
- O to pewnie Sam, pójdę otworzyć.
- Ekhem! Dlaczego masz zamiar otwierać drzwi gościom w naszym domu? Siadaj, a ja otworze. – Powiedział Harry
No, więc poszłam na kanapę, na której nie było już miejsca. Nagle ktoś podstawił mi nogę i spadłam na kolana Zayna.
- Oh Rose, rozsiądź się wygodnie. – Powiedział mi Zayn i poprawił mnie, aby było mi wygodni. Rękami złapał mnie w talii.
To dziwne, ale nie miałam ochoty wstawać. Czułam się tak.. Bezpiecznie. No nieważne dziwna sytuacja. Do salonu weszła właśnie Sam z Harrym, oboje byli, w swietnych humorach. Podejrzane, nieprawdzarz? Dziewczyna przedstawiła się chłopakom i przywitała się ze mna z miną typu „WTF” No tak siedziałm przecież na kolanach Zayna.
- Hej Rose … Czy ja o czymś nie wiem?
- Hej Sam J
- To co gramy? – Zapytał zniecierpliwiony Harry
- Ok. – powiedzieliśmy zgodnie
Grę zaczął Harry. Pech chciał, ze wypadło na mnie.
- O proszę Rose. Nie spodziewałaś się tego, prawda? – mówił z szyderczym uśmieszkiem – No więc ty i Zayn szafa 7 minut plus do końca wieczora zachowujecie się jakbyście byli parą.
- Oh Harry, nie ma sprawy. Zayn kotku chodź się pomiziamy.
Chłopak popatrzył się na mnie z zalotnym uśmieszkiem i poszliśmy do jakiegoś pokoju, w którym zamknął nas Harry.
- Rose, skoro mamy zamiar udawać parę to może się trochę poznamy?
- Mhm dobry pomysł.
I tak nasz czas spędziliśmy poznając się. Jednak on dalej nie powiedział mi, ze jest w zespole. Musiałam się go o to zapytać.
- Zayn, czy ja mogę się o cos zapytać?
- Tak jasne dawaj.
- No, bo oglądałam dzisiaj MTV i zobaczyłam Cię i odkryłam, ze jesteś w zespole One Direction. Dlaczego nie chciałeś się przyznać?
- Wiesz Rose, chodzi mi o to, żebyś polubiła mnie za to jaki jestem , a nie za to , ze jestem gwiazdą.
- Ej Malik, na początku nie wiedziałam, z jesteś gwiazdą a już Cię pokochałam….. Yyyy tzn. polubiłam – powiedziałam i zrobiłam się czerwona – No wiesz ja nie jestem jakimś plastikiem, który leci na sławe.
- Wiem, ale po prostu miałem już tak wiele takich historii, ze nie chciałem ryzykować. Ale ty jesteś spoko.
No i nagle drzwi sie otworzyły. Wzięłam Zayna za rękę i zaprowadziłam do salonu, usiadłam mu na kolanach i graliśmy dalej. Potem zakręciłam ja i wypadło na, Nialla, który dostał za zadanie zbiec nago na ulice i powrotem. PO długich kłótniach doszłam do wniosku, ze może isc w bokserkach, żeby mu ptak nie zamarzł. Mielismy z niego niezły ubaw.Tak włąśnie minęła nam reszta wieczoru. Ok. godz. 3 w nocy zaczęłyśmy się zbierać. Sam poszła dziś do mnie spać. Wymieniłyśmy się z chłopakami numerami i poszłyśmy do mnie do mieszkania odpocząć po tym zawariowanym dniu.

________________________________________________________________________

I jak wam się podoba? / malikowa

sobota, 10 listopada 2012

Rozdział 2



Po powrocie z windy, poszłam do swojego apartamentu  Okazało się, ze jest już 16: 00, co oznacza, ze siedzieliśmy w windzie ok 4,5 godziny. Za 2 godziny ma przyjść po mnie Zayn,  żebyśmy poszli do niego poznać jego kumpli. Stwierdziłam, że zacznę się zbierać ok 17: 30, więc włączyłam sobie MTV. Patrzę a tam jakiś zespół..chyba One Direction no to oglądam, bo wszyscy mówią,  że są fajni. Nagle doznałam szoku! Przecież to Zayn! Wiedziałam, że gościa kojarzę. No to proszę utknęłam w windzie z nastoletnią gwiazdą pop. Ciekawe, dlaczego się nie przyznał? W sumie ja też bym się nie przyznała, bo nie chciałbym żeby ktoś mnie lubił za sławę. No nic. Bardzo zainteresował mnie ten zespół , więc stwierdziłam  ze poszperam w necie na ich temat. Przy okazji dowiedziałam się wszystkiego o Zaynie i o jego kumplach z zespołu. Może to z nimi właśnie mieszka. Nagle usłyszałam pukanie do drzwi. No tak zapomniałam! Już 18:00. Otworzyłam drzwi i zobaczyłam Zayna, był ubrany w czarne rurki, biały T-shirt i granatową bejsbolówkę.
- Cześć Zayn! - Powiedziałam lekko speszona - Wejdź na chwile. Zagapiłam się i nie jestem gotowa!
- Cześć, nic nie szkodzi i tak wyglądasz fajnie.
- Ty mi tu juz nie słódź tylko siadaj, a ja zaraz wrócę.
Szybko pobiegłam do sypialni się przebrać. Wybrałam fioletowe rurki, białą koszule w szare paski i czarną marynarkę. Do tego założyłam szare Conversy. Zrobiłam leki makijaż, przeczesałam włosy i już jestem gotowa. Wow zajęło mi to 15 minut. Nie jest źle. Szybko pobiegłam do Zayna, który siedział na kanapie i szperał w moim laptopie.
- ekhem!- Chrząknęłam - Jestem gotowa. Co ty robisz z moim laptopem?
- Yyyy nic chciałem tylko sprawdzić Facebooka i Twittera. Ok to, co zbieramy sie?
- Tak jasne chodźmy.
Wyszliśmy z mojego mieszkania. Zayn powiedział, ze mieszka na 7 piętrze, czyli 3 piętra niżej ode mnie.
- To, co Rose, jedziemy windą?
Obydwoje wybuchliśmy niepohamowanym śmiechem.
- Nie dzięki, mam juz dość windy jak na jeden dzień:)
No więc postanowiliśmy iść schodami. Znaleźliśmy się już na 7 piętrze. Weszliśmy do mieszkania. Było ogromne! Chyba z 5 razy większe do mojego, a trzeba przyznać, ze moje mieszkanko jest dość spore. no, ale nieważne. Panował tam wielki chaos! Chłopaki toczyli jakąś bitwę.
- Chłopaki!!! - Wrzasną Zayn, na co oni przerwali walkę - To jest Rose. Moja znajoma z widy
Chłopcy od razu zerwali się na równe nogi i podbiegli w moja stronę.
- Witaj przyszła żono, Jestem Harry - powiedział  chłopak z szarmanckim uśmiechem
- Phi Harry ona będzie moją żoną, przecież ubrała paski :) Witam jestem Louis
- Cześć jestem Liam i przepraszam za moich kolegów
- nie ma sprawy - powiedziałam
Ostatni był blondyn, który przyglądał mi się bardzo uważnie.
- Hej :) Jestem Niall. Słyszałem, ze jesteś dobra w jedzeniu na czasu. Zobaczymy czy lepsza ode mnie
- Czy to jest wyzwanie?
- No oczywiście, w końcu jestem królem żarcia.
O mało, co nie pękłam ze śmiechu. Król żarcia,  haha dobre.
- No chłopcy, ale zrobiliśmy wrażenie na Rose. Pewni więcej tu nie przyjdzie.- Powiedział Zayn
- Nie no, co ty nie bulwersuj się Zayn. Cisze się, ze będę miała fajne towarzystwo, a nie jakieś gbury.
Usiedliśmy na kanapie i zaczęliśmy rozmawiać. Oczywiście nie odbyło się bez przeprowadzenia ze mną wywiadu. Pierwszym pytaniem, jakie zadali było czy ma chłopaka. jak odpowiedziałam, że nie to zaczęli cieszyć  mordy jak mało, kto.
- Dobra - powiedział Niall- Pogaduchy pogaduchami, a ktoś mi obiecał bitwę  musimy rozstrzygnąć walkę o tytuł króla żarcia. To, co Rose jesteś gotowa?
- Zawsze  i wszędzie - powiedziałam
- Ej a może my też chcemy wziąć udział w bitwie - powiedzieli pozostali
- Ok spoko a więc zgromadźmy jedzenie i zaczynamy.
Nigdy w życiu nie widziałam tyle jedzenia. Boże widać, ze chłopcy maja dużo zapasów.Nie będę wymieniać ile tego było, ale w sumie zgromadziliśmy 6 stołów jedzenia. Każdy miał swój. Do startu, gotowi start. Zabraliśmy się do jedzenia. jadłam wszystko co wpadło mi do ręki. Tak ja pozostali. Pierwszy odpadł Harry, który po zjedzeniu 1/3 wszystkich rzeczy poddał się. Zaraz po nim odpadł Liam, Louis i Zayn. Zostaliśmy we dwoje. Ja  i Niall. Chłopcy mi kibicowali. Został mi tylko jeden baton i 2 żelki, a Niallowi paczka chipsów i kanapka z Nutellą. Dałam z siebie wszystko i WYGRAŁAM!!!
Zaczęłam piszczeć i skakać tak wysoko na ile to było możliwe z pełnym brzuchem. Chłopcy rzucili sie na mnie i zaczęliśmy obściskiwać i całować
Po bitwie, poszliśmy do Salonu gdzie obmyślaliśmy dalszy plan działania.

____________________________________________________________________
I jak wam się podoba / malikowa












środa, 7 listopada 2012

Rozdział 1 :)


Siedzimy w tej windzie od 15 minut, a mi wydaje się jakbyśmy spędzili tu całą wieczność. Panuje wielka, krepująca cisza na dodatek padła mi bateria w Iphonie. Nagle doznałam olśnienia. Przecież w każdej windzie jest przycisk, który informuje pracowników o awarii. Od razu zaczęłam naciskać guzik, ale on nie działał.
- No to jesteśmy w dupie. – Powiedział chłopak
- Masz racje. Kurde, a ten dzień miał być taki fajny.
- No weź przynajmniej utknęłaś ty w dobrym towarzystwie.- Powiedział-  A tak w ogóle to jak masz na imię?
- Rose, a ty?
- Zayn- odpowiedział – Mieszkasz w tym budynku? Nigdy wcześniej Cię tu nie widziałem.
- Może dlatego, ze dopiero dzisiaj się przeprowadziłam. A ty? Mieszkasz tu?
- Tak, mieszkam tu razem z 4 moich przyjaciół ciołków.
- Przynajmniej masz towarzystwo. Ja mieszkam sama i nawet nie mam z kim pogadać.
I tak gadaliśmy sobie ponad godzinę. Oficjalnie musze przyznać, ze Zayn jest spoko. A myślałam, ze jest głupim zarozumiałym lalusiem. No cóż dobrze mówią, z pozory mylą.
Nasze gadanie przerwało burczenie mojego brzucha. Zayn zaczął się śmiać.
- Ej to nie jest śmieszne! Nie jadłam dzisiaj nic od rana.
- Poczekaj, poszukam czy mam coś do jedzenia. Ok. wyciągamy co mamy, ok.?
- Spoko.
No i tak zaczęliśmy wyciągać co mamy i zgromadziliśmy: 3 paczki chipsów, 8 batonów, 6 paczek żelek, woreczek orzeszków w czekoladzie, słoik z Nutellą i masłem orzechowym, 3 opakowania ciastek owsianych, bitą śmietanę w spreju i 4 kanapki z żółtym serem.
- Wow spore tego mamy! – Powiedział Zayn – Możemy tu siedzieć, conajmniej do końca tygodnia.
- No wiesz ja jestem taka głodna, że mogę zjeść to wszystko. Proponuje podzielić to jedzenie na pół i urządzić zawody w jedzeniu.
- Wyzwanie?
- Oczywiście, a co pękasz?
- Ja? No chyba żartujesz. – Powiedział Zayn – dawaj mała!
- Ok. cieniasie!
I tak zeczał się nasz turniej jedzeniowy. Zostałam zwycięzca J
- Gdzie ty to mieścisz dziewczyno?
- No widzisz, mam takie specjalne miejsca na zapasy jedzenie.
- Nie no a tak poważnie to musisz poznać mojego kumpla Nialla on jest mistrzem jedzenie na czas i ilość.
- Do czasu, potem ja go pokonam i odbiorę mu honor mistrza buahaha – Zaczęłam się śmiać jak jakaś powalona czarownica.
- Ok. to może wpadniesz dzisiaj do nas?
- Hmm w sumie i tak nie mam planów.
- Super będę u ciebie o 18:00 J
Nagle usłyszeliśmy huk i cos potrząsnęło windą. Ze strachu wtuliłam się w, Zayna, któremu to zachowanie najwyraźniej się podobało. Winda ruszyła. Odklejiłam się od Zayna.
- uff nareszcie jesteśmy wolni! To Rose do zobaczenia o 18:00, przyjde po ciebie.
- Dobra to pa
Potem on pocałował mnie w policzek i poszedł w kierunku swojego mieszkania. 

_________________________________________________________________________________

I jak wam sie podoba / malikowa


poniedziałek, 5 listopada 2012

Prolog :)


Promienie słoneczne padały na moją twarz. Stałam właśnie w swoim nowym mieszkaniu i podziwiałam widoki zza okna. Przeprowadziłam się, bo zaczynam wszystko od początku. Nie jestem już tą nieśmiałą, cichą i skrytą Rose. Teraz jestem niezależna, szalona i wiem, czego chcę. Z takim optymistycznym nastawieniem wyszłam z mieszkania i weszłam do widny. Nikogo w niej nie było. Nacisnęłam guzik z numerem pietra i stałam przyglądając się swojemu odbiciu w lustrzanej ścianie windy. Na następnym piętrze wsiadła chłopak. Nie powiem był nawet niezły, ale sprawiał wrażenie zarozumiałego lalusia. Staliśmy w milczeniu. Wzajemnie mierzyliśmy się wzrokiem. Nagle usłyszeliśmy huk i winda zatrzymała się.
- Fuck - powiedziałam
No super utknęłam w windzie z jakimś nieznajomym facetem. Tak, więc moje nowe Zycie zaczęło się od utknięciem w windzie? Super! To wróży mi wspaniałą przyszłość.

I jak wam się podoba? / malikowa

Bohaterowie :)



Rose Black
Ma 18 lat. Mieszka w Londynie. Kiedyś była cicha i nieśmiała, ale teraz zmieniła się i jest szalona, pewna siebie i pyskata. Jej najlepszą przyjaciółką jest Sam.  
Jest bardzo ładna. Ma długie brązowe włosy, czekoladowe oczy. Jest średniego wzrostu, szczupła.                       



 Sam Jacket
Ma 18 lat. Mieszka w Londynie niedaleko swojej przyjaciółki Rose. Podobnie jak Rose jest szalona, pełna energii i pewna siebie.
Jest ładna. Ma długie blond włosy, niebieskie oczy. Jest średniego wzrostu, szczupła.                  




 One Direction
Zayn, Harry, Louis, Liam i Niall. Ich chyba nie trzeba przedstawiać J  


___________________________________________________________

Pojawia się też inne postacie, ale je opisze w trakcie opowiadani :) / malikowa
     

Witajcie :)

Heej :D Założyłam tego bloga i mam nadzieje, ze będzie się wam podobał :) Jestem Marcelina, mam 13 lat i cóż kocham One direction <3 zachęcam was goraco do lajkowania i komentowania postów, bo to zachęca mnie do działania :) Będę sie podpisywać malikowa :0 Tak jak na stronkach na fb

A tak przy okazji to lajkówcie stronki
All Polish Directioners
Omnomnom One direction :*

/ malikowa