Stanęliśmy pod wielkim
rollercosterem. Maskara! Mam nadziej, ze on nie chce tym jechać.
- Zayn, kochanie ja nie
wsiadam przykro mi
- Oj Rose, będzie fajnie
zobaczysz.
- Ale ja się boję.
- No weź kotku, przecież
będę cię trzymał.
- No dobra, kiedyś musi
być ten pierwszy raz. – Powiedziałam i wsiedliśmy do wagoniku.
*Oczami Sam*
Wszyscy pobiegli w swoja
stronę i zostałam na środku placu sama. Nie znałam tego miejsca i w zasadzie
nie wiedziałam gdzie iść. No to stanęłam w miejscu i zaczęłam myśleć. Głównie o
tym, jakie Rose ma szczęście. No, bo ma Zayna i on ją kocha. Ja też bym tak
chciał. Mieć kogoś bliskiego, kto cię wesprze, pomoże i zawsze będzie przy
tobie. Z moich rozmyślań wyrwał mnie czyjś głos.
- Panienko, czy nie
skusiłaby się pani na kłębek waty cukrowej?
- Nie proszę pana
dzięku.. – Przerwałam – Harry głupku, co robisz?
- Nie wiem, czy wiesz,
ale proponuje ci watę cukrową i gratis moje towarzystwo – Powiedział i
wyszczerzyła szereg swoich białych ząbków.
- No w sumie, czemu nie?
To gdzie idziemy?
- Wiesz Sam, myślałem o
tunelu miłosnym, ale jeśli ci to nie odpowiada to możemy iść na diabelski młyn.
- Hmm trudny wybór.
Wybieram ….. Diabelski młyn.
- Tak myślałem.
Harry chwycił mnie za
rękę i pociągną w stronę karuzeli. Wsiedliśmy we dwójkę do jednej „kapsuły” i
zaczęliśmy się kręcić. Gdy dojechaliśmy na górę karuzela stanęła.
- Boże Harry zginiemy!
- Nie bój się! To tylko
na chwile. Możemy sobie pogadać.
- No to mów.
- No, więc zacznę od
początku. Może to głupie, ale mi się podobasz. Zakochałem się w tobie od
pierwszego wejrzenia, gdy ujrzałem się w drzwiach naszego mieszkania. Ciągle o
tobie myślę i nie mogę przestać. To może dziwne, bo znamy się krótko, ale po
prostu się w tobie zakochałem. A tak w ogóle to strasznie boję się twojej
reakcji, więc jeśli masz mnie w dupie to nie mów mi tego, bo będę płakał. To
powiedz, czy chcesz zostać moja dziewczyną?
Nie wiedziałam, co
powiedzieć, więc pod wpływem impulsu rzuciłam się, na Stylesa i zaczęłam go
całować.
- Czy to znaczy tak? –
Zapytał Harry podczas łapania oddechy między pocałunkami
- Tak, to oznacza tak
głuptasku. - Powiedziałam
Włożyłam mu ręce we
włosy, a on obją mnie w talii. Moglibyśmy całować się tak bez końca. Czyli
jednak nie tylko Rose ma farta. Teraz mogę powiedzieć, że jestem szczęśliwa.
*Oczami Rose*
Wreszcie zjechaliśmy na
dół. Było zawaliście! Tak się bałam, a nie było, czego! Odwrotni było z Zaynem,
który miał zzieleniałą twarz i trząsł się ze strachu.
- Zayn, kotku, co jest?
Nie podobało się?
- Nie, wszystko ok.
- Może pójdziemy coś zjeść,
usiądziemy?
- Dobra, chodź!
Poszliśmy w stronę jakiejś
knajpki. Zamówiliśmy sobie po porcji frytek i nuggetsów. Siedzieliśmy sobie i rozmawialiśmy
o głupotach, karmiliśmy się frytkami i robiliśmy różne dziwne rzeczy, które
robią zakochani.
- Zayn, widzisz to?
- Co? – Zapytał
- Popatrz tam!
Spojrzeliśmy w stronę
karuzeli i zobaczyliśmy Harrego i Sam, trzymających się za ręce i wymieniających
się pocałunkami. To było takie słodkie. Miałam cichą nadziej, ze im się razem
uda, bo chciałam chodzić z nimi na podwójne randki.
- No widzę, ze nie tylko
nam się udało – Powiedział Zayn, uśmiechając się pod nosem.
- No! Ale fajnie!
- To gdzie teraz
idziemy?
- Nie wiem, może cos
spokojnego?
- Może pójdziemy do strzelnicy?
Wygram coś dla ciebie.
- Dobra, chodźmy.
Doszliśmy do budki z
nagrodami.
- Którego ci wygrać? – Zapytał
Zayn
- Ja chce tego 2
metrowego misia.
- Nie ma sprawy, twój
ukochany chłopak zaraz ci go wywalczy. Ale chyba będę potrzebował całusa dla
otuchy.
Cmoknęłam go w policzek.
- Ej tylko w policzek?
- Jak wygrasz tego
pluszaka to będzie więcej.
Widocznie bardzo go zmotywowałam
ilością całusów, bo za pierwszym strzałem trawił w sam środek tarczy i wygrał
dla mnie wymarzonego misia.
- No to chyba teraz coś
mi się należy, nie?
- No dobra
Rzuciłam się na niego i
zaczęłam obcałowywać. To było takie magiczne. Tak naprawdę z każdym pocałunkiem
czuje się jakbym zakochiwała się w nim jeszcze bardziej.
- No dobra, bo zaraz nas
aresztują za wymianę śliny się w miejscu publicznym
- No weź Rose, mi się
podoba
- Dobra, dobra nie
marudź tylko chodź. – Powiedziałam i pociągnęłam go za rękę.
Poszliśmy usiąść sobie
na ławce. Zauważyłam, ze przygląda nam się jakaś małą czteroletnia dziewczyna.
Miała na sobie koszulkę z napisem „I love One Direction”. Był taka śliczna.
- Zayn, chyba twoja
fanka.
- O faktycznie. Jedna z młodszych,
jakie widziałem.
- Może zagadamy do niej?
- Jasne, czemu nie.
Podeszliśmy w stronę
dziewczynki.
- Czesc mała. Jesteś
fanka One Direction?- Zapytał się Zayn
- Tak, a ty jesteś Zayn
Malik ten z 1D?
- Tak.
- Wow. Dasz mi autograf.
Plose….
- Jasne. A co powiesz na
lody?
- Super!
- Tylko musimy zapytać
się twojej mamy czy możemy cię na chwilkę zabrać.
- Dobra, tam stoi.
Zayn poszedł załatwić
sprawy z jej mamą, a ja zostałąm z dziewczynka na placu.
- A jak ty masz
właściwie na imię aniołku?
- Lily. A pani?
- Rose, Ni musisz mówić
do mnie przez „pani”.
- A czy ty jesteś żoną
Zayna?
- Nie- zaśmiałam się –
Jestem jego dziewczyna
- A będzie kiedyś jego
żoną?
- No nie wiem. Może
- Ładna jesteś. Fajnie
by było gdybyś była jego żoną.
Porozmawiałyśmy jeszcze
chwilę, a potem podszedł Zayn i zabrał nas na lody. Umówiliśmy się z Beth (
mamą Lily), że spędzimy z nią resztę dnia i potem zawieziemy ją do domu.
Resztę dnia spędziliśmy
w trójkę, co chwila śmiejąc się i żartując z małą Lily. Wieczorem odwieźliśmy
ja do domu. Wymieniliśmy się z jej mamą telefonami, żeby móc się jeszcze kiedyś
spotkać. Postanowiliśmy już wracał do domu.
- Wiesz, co mi powiedziała
Lily? – Zapytał Zayn
- Co?
-, Że jesteś ładna i
miła i powinnaś być moja żoną. I że ona chce być na naszym ślubie.
- Ona jest taka słodka.
- No
Odprowadził mnie pod
drzwi mojego mieszkania dał całusa i poszedł do siebie. To był wspaniały dzień.
_____________________________________________________________
Przepraszam, ze tak długo z nim zwlekałam, ale nie miałam czasu :( Podoba wam sie?
super :)
OdpowiedzUsuń