sobota, 24 listopada 2012

Rozdział 5


Samochód zatrzymał się przed jakimś wielkim budynkiem. Zayn związał mi oczy jakąś chustą i prowadził w nieznane mi miejsce. Podejrzewam, że weszliśmy do owego budynku, bo słyszałam dźwięk otwierania i zamykania drzwi.
- Poczekaj tu na mnie, a ja zaraz przyniosę potrzebne rzeczy. Nie odkrywaj oczu!
- Dobra, dobra.
Zayn przyszedł po ok. 2 minutach. Odwiązał mi oczy. Byliśmy n lodowisku, ale nie było to jakieś tam zwykłe lodowisko. Po pierwsze było wynajęte specjalnie dla nas, po drugie było to ogrzewane lodowisko, po trzecie miało ono specjalne czujniki ruchu, które wyczuwały kiedy przewracamy się, liczyły prędkość jazdy.
Zayn dał mi łyżwy i kazał ubrać.
- Ale ja nie umiem jeździć na łyżwach!
- No to dobór się składa. Będę miał szanse Cię nauczyć.
Zaczęliśmy wchodzić na warstwę lodu. Byłam przerażona. Kurczowa trzymałam Zayna za rękę. Ten widząc, co robie wyraźnie się uśmiechną. Widocznie taki był jego plan.
- Zayn, ja się boje.’
- Ej ja cię trzymam, przy mnie jesteś bezpieczna! A pozatym lodowisko wyczuje jak będziesz się przewracać i specjalnie podłoży w miejsce upadku miękkie materace itp.
- No ok. spróbuje.
Zayn zaczął mi pokazywać jak jeździ. No nie powiem dobrze mu szło, nawet bardzo dobrze. Wywijał jakieś piruety.
- No Rose, teraz ty.
- hahahahhaha dobre.
- No weź pomogę Ci. Przysięgam, ze po dzisiejszym dni będziesz jeździć lepiej ode mnie.
Przysunął się do mnie od tyłu i chwycił mnie w pasie. Poczułam przyjemny dreszcz. Cały czas trzymał mnie i powoli popychał mni Edo przodu, jadąc za mną.
- Widzisz i już umiesz!
- No nie wiem. Lepiej by było jakbyś mnie jeszcze pouczył.
- Skoro nalegasz.
I znów przybliżył się do mnie, tylko, ze tym razem jeszcze bardziej zmniejszył odległość między nami. Czułam jego oddech na szyi. Szeptał mi do ucha jak mam jechać, jednak niebardzo go słuchałam tylko rozkoszowałam się sie jego dotykiem.
STOP! Co ja gadam? O nie nie nie! Chyba się nie zakochałam. Tsa.. no to wpadłam.  Z moich rozmyśleń wyrwał mnie jego głos.
- Rose, Rose! Halo jesteś tu?
- Em tak jestem, sorka zamyśliłam się.
- O tak? A o kim lub o czym?
- O tobie. –Palnęłam bezmyślnie.- To znaczy o tym, że….. Tak świetnie jeździsz na łyżwach.
Chłopak zaśmiał się pod nosem, a ja spaliłam buraka.
- Dobra to skoro już umiesz jeździć to może małe wyścigi?
- ej, ale to nie fair! Ty jeździsz jak zawodowiec, a ja jak jakiś farfocel.
- Ni przesadzaj. W końcu uczyłaś się od mistrza!
- No tak. Wspominałam już, ze jesteś niezwykle skromny?
- Nie.
Zaczęliśmy się wyscigować, powiem szczerze, że na 10 razy wygrałam 2. Jak na pierwszy raz to dobrze? Nasz ostatni wyścig skończył się wywrotką, ale dzięki wspaniałym właściwościom lodowiska wylądował na Zaynie, a On na materacu. I w tej chwili stało się coś, czego się nie spodziewałam. On przyciągnął mnie do siebie i powołowa. Ja nie sprzeciwiałam się, wręcz przeciwnie oddałam pocałunek. I gdyby nie jego komórka to mizialibyśby się tam jeszcze z godzinę. Niestety jego Iphone zawył, co był znakiem, ze niestety nasz czas na lodowisku dobiegł końca. I tak byliśmy tam długo, a przecież było lato, więc taka atrakcja była pewnie przez wszystkich rozchwytywana.
No, więc po zadzwonieniu telefonu, Zayn pocałował mnie ostatni raz, po czym wziął mnie na ręce. Zaniósł mnie do szatni, gdzie mieliśmy się przebrać, ale znów zaczęliśmy się całować. Po tej jakże długiej wymianie śliny poszliśmy odnieść łyżwy.
- To jak księżniczko? Masz ochotę cos zjeść?
- Z wielką chęcią. To idziemy gdzieś?
- Tak, a na co masz ochotę?
- Hmm nie wiem sam cos wybierz.
-Liczyłem, że to powiesz.
Potem chwycił mnie za rękę i zaczęliśmy iść w stronę restauracji. Ten spacer zajął nam jakieś 20 minut.
Stanęliśmy przed taką mega wypasioną restauracją. Boże jak ja mam tam wejść jak wyglądam jak wieśniak.
- Zayn, ja tam nie chodzę.
- Dlaczego, cos Ci się ni podoba?
- Nie, wszystko jest wspaniałe, ale nie ja wyglądam dobrze. Kazałeś mi się ubrać wygodnie.
- Nie przesadzaj, wyglądasz pięknie.
No i On i te jego piękne oczy przekonały mnie. Weszliśmy do środka, było pięknie. Byliśmy jedynymi ludźmi w restauracji. Zajęliśmy miejsce i podeszłą do nas kelnerka i zapytał o zamówienie. Ja zamówiłam polędwiczki wieprzowe w sosie borowikowym i lampkę czerwonego wina, a Zayn pierś kaczki w zalewie miodowej i lampkę wina.
- Zayn, przecież przyjechaliśmy autem, nie możesz pić.
- Nie martw się, zadzwonię po szofera.
- Ok.
Siedzieliśmy i rozmawialiśmy ciągle się śmiejąc. Następnie przyszła kelnerka z naszym zamówieniem. Jedzenie było pyszne. Nigdy nie jadłam tak dobrych polędwiczek.
- I jak smakuje?
- Jest pyszne! Muszę tu częściej przychodzić.
- Ok. Będę Cię tu zabierał.
I znów zaczęliśmy jeść. Rozmawialiśmy jeszcze chwilę. nagle Zayn zaczął mówić:
- Rose, ja ten dzień zaplanowałem specjalnie, wszystko, co do minuty. Wiedziałem, ze nie będziesz chciała tu wejść, więc zarezerwowałem tą restauracje tylko dla nas, żebyś się nie krepowała. Bo ja chciałem, żeby wszystko było idealne. No, bo ja to zrobiłem wszystko dla ciebie. Bo może to dziwne i znamy się 2 dni, ale ja się w tobie zakochałem od pierwszego wejrzenia, I tak sobie myślę, może dasz mi szansę? Jeśli nie jesteś gotowa to ja poczekam, ile tylko będziesz chciała, bo ja cię kocham. Czy zechcesz dać mi szanse i zostaniesz moja dziewczyną?
- Zayn, ja nie wiem, co powiedzieć. Naprawdę wszystko jest idealnie. Wisz, chyba ja też jestem dziwna, bo ja się w tobie zakochałam. Jeszcze nie wiem czy cię kocham, ale dam ci szanse. Tak chcę być twoja dziewczyną.
Wtedy wziął mnie na ręce i zaczął z całej siły krzyczeć, ze jestem jego dziewczyną i jak to bardzo się z tego powodu cieszy. I znów się całowaliśmy.
Potem wyszliśmy z restauracji i wsiedliśmy do limuzyny. Wróciliśmy pod nasz budynek i weszliśmy do środka. Mój chłopak (jej jak to fajnie brzmi) odprowadził mnie pod same drzwi i pocałował na pożegnanie. Weszłam do swojego mieszkania i usiadłam na kanapie. To był najlepszy dzień ever.
_________________________________________________________________

I jak wam się podoba? / malikwoa

2 komentarze: