Po powrocie z windy, poszłam do
swojego apartamentu Okazało się, ze jest już 16: 00, co
oznacza, ze siedzieliśmy w windzie ok 4,5 godziny. Za 2 godziny ma przyjść po
mnie Zayn, żebyśmy poszli do niego poznać jego kumpli. Stwierdziłam,
że zacznę się zbierać ok 17: 30, więc włączyłam sobie MTV. Patrzę a
tam jakiś zespół..chyba One Direction no to oglądam, bo
wszyscy mówią, że są fajni. Nagle doznałam szoku!
Przecież to Zayn! Wiedziałam, że gościa kojarzę. No
to proszę utknęłam w windzie z nastoletnią gwiazdą pop. Ciekawe,
dlaczego się nie przyznał? W sumie ja też bym się nie przyznała, bo
nie chciałbym żeby ktoś mnie lubił za sławę. No nic. Bardzo zainteresował
mnie ten zespół , więc stwierdziłam ze poszperam w necie
na ich temat. Przy okazji dowiedziałam się wszystkiego o Zaynie
i o jego kumplach z zespołu. Może to z nimi właśnie mieszka.
Nagle usłyszałam pukanie do drzwi. No tak zapomniałam! Już 18:00.
Otworzyłam drzwi i zobaczyłam Zayna, był ubrany w czarne rurki, biały T-shirt i
granatową bejsbolówkę.
- Cześć Zayn! - Powiedziałam lekko speszona -
Wejdź na chwile. Zagapiłam się i nie jestem gotowa!
- Cześć, nic nie szkodzi i tak wyglądasz fajnie.
- Ty mi tu juz nie słódź tylko siadaj, a ja zaraz wrócę.
Szybko pobiegłam do sypialni się przebrać. Wybrałam fioletowe
rurki, białą koszule w szare paski i czarną marynarkę. Do tego
założyłam szare Conversy. Zrobiłam leki makijaż, przeczesałam włosy i
już jestem gotowa. Wow zajęło mi to 15 minut. Nie jest źle. Szybko pobiegłam do
Zayna, który siedział na kanapie i szperał w moim laptopie.
- ekhem!- Chrząknęłam - Jestem gotowa. Co ty robisz z moim
laptopem?
- Yyyy nic chciałem tylko
sprawdzić Facebooka i Twittera. Ok to, co zbieramy sie?
- Tak jasne chodźmy.
Wyszliśmy z mojego mieszkania. Zayn powiedział, ze mieszka na 7
piętrze, czyli 3 piętra niżej ode mnie.
- To, co Rose, jedziemy windą?
Obydwoje wybuchliśmy niepohamowanym śmiechem.
- Nie dzięki, mam juz dość windy jak na jeden dzień:)
No więc postanowiliśmy iść
schodami. Znaleźliśmy się już na 7
piętrze. Weszliśmy do mieszkania. Było ogromne! Chyba z 5 razy
większe do mojego, a trzeba przyznać, ze moje mieszkanko jest dość spore. no,
ale nieważne. Panował tam wielki chaos! Chłopaki toczyli jakąś bitwę.
- Chłopaki!!! - Wrzasną Zayn, na co oni
przerwali walkę - To jest Rose. Moja znajoma z widy
Chłopcy od razu zerwali się na równe nogi i podbiegli w
moja stronę.
- Witaj przyszła żono, Jestem Harry - powiedział chłopak z
szarmanckim uśmiechem
- Phi Harry ona będzie moją żoną, przecież ubrała paski :) Witam
jestem Louis
- Cześć jestem Liam i przepraszam za moich kolegów
- nie ma sprawy - powiedziałam
Ostatni był blondyn, który przyglądał mi się bardzo uważnie.
- Hej :) Jestem Niall. Słyszałem, ze jesteś dobra w jedzeniu na
czasu. Zobaczymy czy lepsza ode mnie
- Czy to jest wyzwanie?
- No oczywiście, w końcu jestem królem żarcia.
O mało, co nie pękłam ze śmiechu. Król żarcia, haha dobre.
- No chłopcy, ale zrobiliśmy wrażenie na Rose.
Pewni więcej tu nie przyjdzie.- Powiedział Zayn
- Nie no, co ty nie bulwersuj się Zayn. Cisze się,
ze będę miała fajne towarzystwo, a nie jakieś gbury.
Usiedliśmy na kanapie i zaczęliśmy rozmawiać. Oczywiście
nie odbyło się bez przeprowadzenia ze mną wywiadu. Pierwszym pytaniem,
jakie zadali było czy ma chłopaka. jak odpowiedziałam, że nie
to zaczęli cieszyć mordy jak mało, kto.
- Dobra - powiedział Niall- Pogaduchy pogaduchami, a ktoś mi
obiecał bitwę musimy rozstrzygnąć walkę o tytuł
króla żarcia. To, co Rose jesteś gotowa?
- Zawsze i wszędzie - powiedziałam
- Ej a może my też chcemy wziąć udział w
bitwie - powiedzieli pozostali
- Ok spoko a więc zgromadźmy jedzenie i zaczynamy.
Nigdy w życiu nie widziałam tyle jedzenia. Boże widać,
ze chłopcy maja dużo zapasów.Nie będę wymieniać ile tego było, ale w
sumie zgromadziliśmy 6 stołów jedzenia. Każdy miał swój. Do startu,
gotowi start. Zabraliśmy się do jedzenia. jadłam wszystko co wpadło
mi do ręki. Tak ja pozostali. Pierwszy odpadł Harry, który po zjedzeniu 1/3
wszystkich rzeczy poddał się. Zaraz po nim odpadł Liam, Louis i Zayn. Zostaliśmy
we dwoje. Ja i Niall. Chłopcy mi kibicowali. Został mi tylko jeden baton
i 2 żelki, a Niallowi paczka chipsów i kanapka z Nutellą. Dałam z siebie
wszystko i WYGRAŁAM!!!
Zaczęłam piszczeć i skakać tak wysoko na ile to było możliwe z
pełnym brzuchem. Chłopcy rzucili sie na mnie i zaczęliśmy obściskiwać i całować
Po bitwie, poszliśmy do
Salonu gdzie obmyślaliśmy dalszy plan działania.
____________________________________________________________________
I jak wam się podoba / malikowa
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz