sobota, 10 listopada 2012

Rozdział 2



Po powrocie z windy, poszłam do swojego apartamentu  Okazało się, ze jest już 16: 00, co oznacza, ze siedzieliśmy w windzie ok 4,5 godziny. Za 2 godziny ma przyjść po mnie Zayn,  żebyśmy poszli do niego poznać jego kumpli. Stwierdziłam, że zacznę się zbierać ok 17: 30, więc włączyłam sobie MTV. Patrzę a tam jakiś zespół..chyba One Direction no to oglądam, bo wszyscy mówią,  że są fajni. Nagle doznałam szoku! Przecież to Zayn! Wiedziałam, że gościa kojarzę. No to proszę utknęłam w windzie z nastoletnią gwiazdą pop. Ciekawe, dlaczego się nie przyznał? W sumie ja też bym się nie przyznała, bo nie chciałbym żeby ktoś mnie lubił za sławę. No nic. Bardzo zainteresował mnie ten zespół , więc stwierdziłam  ze poszperam w necie na ich temat. Przy okazji dowiedziałam się wszystkiego o Zaynie i o jego kumplach z zespołu. Może to z nimi właśnie mieszka. Nagle usłyszałam pukanie do drzwi. No tak zapomniałam! Już 18:00. Otworzyłam drzwi i zobaczyłam Zayna, był ubrany w czarne rurki, biały T-shirt i granatową bejsbolówkę.
- Cześć Zayn! - Powiedziałam lekko speszona - Wejdź na chwile. Zagapiłam się i nie jestem gotowa!
- Cześć, nic nie szkodzi i tak wyglądasz fajnie.
- Ty mi tu juz nie słódź tylko siadaj, a ja zaraz wrócę.
Szybko pobiegłam do sypialni się przebrać. Wybrałam fioletowe rurki, białą koszule w szare paski i czarną marynarkę. Do tego założyłam szare Conversy. Zrobiłam leki makijaż, przeczesałam włosy i już jestem gotowa. Wow zajęło mi to 15 minut. Nie jest źle. Szybko pobiegłam do Zayna, który siedział na kanapie i szperał w moim laptopie.
- ekhem!- Chrząknęłam - Jestem gotowa. Co ty robisz z moim laptopem?
- Yyyy nic chciałem tylko sprawdzić Facebooka i Twittera. Ok to, co zbieramy sie?
- Tak jasne chodźmy.
Wyszliśmy z mojego mieszkania. Zayn powiedział, ze mieszka na 7 piętrze, czyli 3 piętra niżej ode mnie.
- To, co Rose, jedziemy windą?
Obydwoje wybuchliśmy niepohamowanym śmiechem.
- Nie dzięki, mam juz dość windy jak na jeden dzień:)
No więc postanowiliśmy iść schodami. Znaleźliśmy się już na 7 piętrze. Weszliśmy do mieszkania. Było ogromne! Chyba z 5 razy większe do mojego, a trzeba przyznać, ze moje mieszkanko jest dość spore. no, ale nieważne. Panował tam wielki chaos! Chłopaki toczyli jakąś bitwę.
- Chłopaki!!! - Wrzasną Zayn, na co oni przerwali walkę - To jest Rose. Moja znajoma z widy
Chłopcy od razu zerwali się na równe nogi i podbiegli w moja stronę.
- Witaj przyszła żono, Jestem Harry - powiedział  chłopak z szarmanckim uśmiechem
- Phi Harry ona będzie moją żoną, przecież ubrała paski :) Witam jestem Louis
- Cześć jestem Liam i przepraszam za moich kolegów
- nie ma sprawy - powiedziałam
Ostatni był blondyn, który przyglądał mi się bardzo uważnie.
- Hej :) Jestem Niall. Słyszałem, ze jesteś dobra w jedzeniu na czasu. Zobaczymy czy lepsza ode mnie
- Czy to jest wyzwanie?
- No oczywiście, w końcu jestem królem żarcia.
O mało, co nie pękłam ze śmiechu. Król żarcia,  haha dobre.
- No chłopcy, ale zrobiliśmy wrażenie na Rose. Pewni więcej tu nie przyjdzie.- Powiedział Zayn
- Nie no, co ty nie bulwersuj się Zayn. Cisze się, ze będę miała fajne towarzystwo, a nie jakieś gbury.
Usiedliśmy na kanapie i zaczęliśmy rozmawiać. Oczywiście nie odbyło się bez przeprowadzenia ze mną wywiadu. Pierwszym pytaniem, jakie zadali było czy ma chłopaka. jak odpowiedziałam, że nie to zaczęli cieszyć  mordy jak mało, kto.
- Dobra - powiedział Niall- Pogaduchy pogaduchami, a ktoś mi obiecał bitwę  musimy rozstrzygnąć walkę o tytuł króla żarcia. To, co Rose jesteś gotowa?
- Zawsze  i wszędzie - powiedziałam
- Ej a może my też chcemy wziąć udział w bitwie - powiedzieli pozostali
- Ok spoko a więc zgromadźmy jedzenie i zaczynamy.
Nigdy w życiu nie widziałam tyle jedzenia. Boże widać, ze chłopcy maja dużo zapasów.Nie będę wymieniać ile tego było, ale w sumie zgromadziliśmy 6 stołów jedzenia. Każdy miał swój. Do startu, gotowi start. Zabraliśmy się do jedzenia. jadłam wszystko co wpadło mi do ręki. Tak ja pozostali. Pierwszy odpadł Harry, który po zjedzeniu 1/3 wszystkich rzeczy poddał się. Zaraz po nim odpadł Liam, Louis i Zayn. Zostaliśmy we dwoje. Ja  i Niall. Chłopcy mi kibicowali. Został mi tylko jeden baton i 2 żelki, a Niallowi paczka chipsów i kanapka z Nutellą. Dałam z siebie wszystko i WYGRAŁAM!!!
Zaczęłam piszczeć i skakać tak wysoko na ile to było możliwe z pełnym brzuchem. Chłopcy rzucili sie na mnie i zaczęliśmy obściskiwać i całować
Po bitwie, poszliśmy do Salonu gdzie obmyślaliśmy dalszy plan działania.

____________________________________________________________________
I jak wam się podoba / malikowa












Brak komentarzy:

Prześlij komentarz