Siedzimy w tej windzie
od 15 minut, a mi wydaje się jakbyśmy spędzili tu całą wieczność. Panuje
wielka, krepująca cisza na dodatek padła mi bateria w Iphonie. Nagle doznałam
olśnienia. Przecież w każdej windzie jest przycisk, który informuje pracowników
o awarii. Od razu zaczęłam naciskać guzik, ale on nie działał.
- No to jesteśmy w
dupie. – Powiedział chłopak
- Masz racje. Kurde, a
ten dzień miał być taki fajny.
- No weź przynajmniej utknęłaś
ty w dobrym towarzystwie.- Powiedział- A
tak w ogóle to jak masz na imię?
- Rose, a ty?
- Zayn- odpowiedział –
Mieszkasz w tym budynku? Nigdy wcześniej Cię tu nie widziałem.
- Może dlatego, ze
dopiero dzisiaj się przeprowadziłam. A ty? Mieszkasz tu?
- Tak, mieszkam tu razem
z 4 moich przyjaciół ciołków.
- Przynajmniej masz
towarzystwo. Ja mieszkam sama i nawet nie mam z kim pogadać.
I tak gadaliśmy sobie
ponad godzinę. Oficjalnie musze przyznać, ze Zayn jest spoko. A myślałam, ze
jest głupim zarozumiałym lalusiem. No cóż dobrze mówią, z pozory mylą.
Nasze gadanie przerwało
burczenie mojego brzucha. Zayn zaczął się śmiać.
- Ej to nie jest śmieszne!
Nie jadłam dzisiaj nic od rana.
- Poczekaj, poszukam czy
mam coś do jedzenia. Ok. wyciągamy co mamy, ok.?
- Spoko.
No i tak zaczęliśmy wyciągać
co mamy i zgromadziliśmy: 3 paczki chipsów, 8 batonów, 6 paczek żelek, woreczek
orzeszków w czekoladzie, słoik z Nutellą i masłem orzechowym, 3 opakowania
ciastek owsianych, bitą śmietanę w spreju i 4 kanapki z żółtym serem.
- Wow spore tego mamy! –
Powiedział Zayn – Możemy tu siedzieć, conajmniej do końca tygodnia.
- No wiesz ja jestem
taka głodna, że mogę zjeść to wszystko. Proponuje podzielić to jedzenie na pół
i urządzić zawody w jedzeniu.
- Wyzwanie?
- Oczywiście, a co
pękasz?
- Ja? No chyba żartujesz.
– Powiedział Zayn – dawaj mała!
- Ok. cieniasie!
I tak zeczał się nasz
turniej jedzeniowy. Zostałam zwycięzca J
- Gdzie ty to mieścisz
dziewczyno?
- No widzisz, mam takie
specjalne miejsca na zapasy jedzenie.
- Nie no a tak poważnie
to musisz poznać mojego kumpla Nialla on jest mistrzem jedzenie na czas i ilość.
- Do czasu, potem ja go
pokonam i odbiorę mu honor mistrza buahaha – Zaczęłam się śmiać jak jakaś
powalona czarownica.
- Ok. to może wpadniesz dzisiaj
do nas?
- Hmm w sumie i tak nie
mam planów.
- Super będę u ciebie o
18:00 J
Nagle usłyszeliśmy huk i
cos potrząsnęło windą. Ze strachu wtuliłam się w, Zayna, któremu to zachowanie
najwyraźniej się podobało. Winda ruszyła. Odklejiłam się od Zayna.
- uff nareszcie jesteśmy
wolni! To Rose do zobaczenia o 18:00, przyjde po ciebie.
- Dobra to pa
Potem on pocałował mnie
w policzek i poszedł w kierunku swojego mieszkania.
_________________________________________________________________________________
I jak wam sie podoba / malikowa
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz