piątek, 21 grudnia 2012

Rozdział 7 :)




Stanęliśmy pod wielkim rollercosterem. Maskara! Mam nadziej, ze on nie chce tym jechać.
- Zayn, kochanie ja nie wsiadam przykro mi
- Oj Rose, będzie fajnie zobaczysz.
- Ale ja się boję.
- No weź kotku, przecież będę cię trzymał.
- No dobra, kiedyś musi być ten pierwszy raz. – Powiedziałam i wsiedliśmy do wagoniku.
*Oczami Sam*
Wszyscy pobiegli w swoja stronę i zostałam na środku placu sama. Nie znałam tego miejsca i w zasadzie nie wiedziałam gdzie iść. No to stanęłam w miejscu i zaczęłam myśleć. Głównie o tym, jakie Rose ma szczęście. No, bo ma Zayna i on ją kocha. Ja też bym tak chciał. Mieć kogoś bliskiego, kto cię wesprze, pomoże i zawsze będzie przy tobie. Z moich rozmyślań wyrwał mnie czyjś głos.
- Panienko, czy nie skusiłaby się pani na kłębek waty cukrowej?
- Nie proszę pana dzięku.. – Przerwałam – Harry głupku, co robisz?
- Nie wiem, czy wiesz, ale proponuje ci watę cukrową i gratis moje towarzystwo – Powiedział i wyszczerzyła szereg swoich białych ząbków.
- No w sumie, czemu nie? To gdzie idziemy?
- Wiesz Sam, myślałem o tunelu miłosnym, ale jeśli ci to nie odpowiada to możemy iść na diabelski młyn.
- Hmm trudny wybór. Wybieram ….. Diabelski młyn.
- Tak myślałem.
Harry chwycił mnie za rękę i pociągną w stronę karuzeli. Wsiedliśmy we dwójkę do jednej „kapsuły” i zaczęliśmy się kręcić. Gdy dojechaliśmy na górę karuzela stanęła.
- Boże Harry zginiemy!
- Nie bój się! To tylko na chwile. Możemy sobie pogadać.
- No to mów.
- No, więc zacznę od początku. Może to głupie, ale mi się podobasz. Zakochałem się w tobie od pierwszego wejrzenia, gdy ujrzałem się w drzwiach naszego mieszkania. Ciągle o tobie myślę i nie mogę przestać. To może dziwne, bo znamy się krótko, ale po prostu się w tobie zakochałem. A tak w ogóle to strasznie boję się twojej reakcji, więc jeśli masz mnie w dupie to nie mów mi tego, bo będę płakał. To powiedz, czy chcesz zostać moja dziewczyną?
Nie wiedziałam, co powiedzieć, więc pod wpływem impulsu rzuciłam się, na Stylesa i zaczęłam go całować.
- Czy to znaczy tak? – Zapytał Harry podczas łapania oddechy między pocałunkami
- Tak, to oznacza tak głuptasku. - Powiedziałam
Włożyłam mu ręce we włosy, a on obją mnie w talii. Moglibyśmy całować się tak bez końca. Czyli jednak nie tylko Rose ma farta. Teraz mogę powiedzieć, że jestem szczęśliwa.
*Oczami Rose*
Wreszcie zjechaliśmy na dół. Było zawaliście! Tak się bałam, a nie było, czego! Odwrotni było z Zaynem, który miał zzieleniałą twarz i trząsł się ze strachu.
- Zayn, kotku, co jest? Nie podobało się?
- Nie, wszystko ok.
- Może pójdziemy coś zjeść, usiądziemy?
- Dobra, chodź!
Poszliśmy w stronę jakiejś knajpki. Zamówiliśmy sobie po porcji frytek i nuggetsów. Siedzieliśmy sobie i rozmawialiśmy o głupotach, karmiliśmy się frytkami i robiliśmy różne dziwne rzeczy, które robią zakochani.
- Zayn, widzisz to?
- Co? – Zapytał
- Popatrz tam!
Spojrzeliśmy w stronę karuzeli i zobaczyliśmy Harrego i Sam, trzymających się za ręce i wymieniających się pocałunkami. To było takie słodkie. Miałam cichą nadziej, ze im się razem uda, bo chciałam chodzić z nimi na podwójne randki.
- No widzę, ze nie tylko nam się udało – Powiedział Zayn, uśmiechając się pod nosem.
- No! Ale fajnie!
- To gdzie teraz idziemy?
- Nie wiem, może cos spokojnego?
- Może pójdziemy do strzelnicy? Wygram coś dla ciebie.
- Dobra, chodźmy.
Doszliśmy do budki z nagrodami.
- Którego ci wygrać? – Zapytał Zayn
- Ja chce tego 2 metrowego misia.
- Nie ma sprawy, twój ukochany chłopak zaraz ci go wywalczy. Ale chyba będę potrzebował całusa dla otuchy.
Cmoknęłam go w policzek.
- Ej tylko w policzek?
- Jak wygrasz tego pluszaka to będzie więcej.
Widocznie bardzo go zmotywowałam ilością całusów, bo za pierwszym strzałem trawił w sam środek tarczy i wygrał dla mnie wymarzonego misia.
- No to chyba teraz coś mi się należy, nie?
- No dobra
Rzuciłam się na niego i zaczęłam obcałowywać. To było takie magiczne. Tak naprawdę z każdym pocałunkiem czuje się jakbym zakochiwała się w nim jeszcze bardziej.
- No dobra, bo zaraz nas aresztują za wymianę śliny się w miejscu publicznym
- No weź Rose, mi się podoba
- Dobra, dobra nie marudź tylko chodź. – Powiedziałam i pociągnęłam go za rękę.
Poszliśmy usiąść sobie na ławce. Zauważyłam, ze przygląda nam się jakaś małą czteroletnia dziewczyna. Miała na sobie koszulkę z napisem „I love One Direction”. Był taka śliczna.
- Zayn, chyba twoja fanka.
- O faktycznie. Jedna z młodszych, jakie widziałem.
- Może zagadamy do niej?
- Jasne, czemu nie.
Podeszliśmy w stronę dziewczynki.
- Czesc mała. Jesteś fanka One Direction?- Zapytał się Zayn
- Tak, a ty jesteś Zayn Malik ten z 1D?
- Tak.
- Wow. Dasz mi autograf. Plose….
- Jasne. A co powiesz na lody?
- Super!
- Tylko musimy zapytać się twojej mamy czy możemy cię na chwilkę zabrać.
- Dobra, tam stoi.
Zayn poszedł załatwić sprawy z jej mamą, a ja zostałąm z dziewczynka na placu.
- A jak ty masz właściwie na imię aniołku?
- Lily. A pani?
- Rose, Ni musisz mówić do mnie przez „pani”.
- A czy ty jesteś żoną Zayna?
- Nie- zaśmiałam się – Jestem jego dziewczyna
- A będzie kiedyś jego żoną?
- No nie wiem. Może
- Ładna jesteś. Fajnie by było gdybyś była jego żoną.
Porozmawiałyśmy jeszcze chwilę, a potem podszedł Zayn i zabrał nas na lody. Umówiliśmy się z Beth ( mamą Lily), że spędzimy z nią resztę dnia i potem zawieziemy ją do domu.
Resztę dnia spędziliśmy w trójkę, co chwila śmiejąc się i żartując z małą Lily. Wieczorem odwieźliśmy ja do domu. Wymieniliśmy się z jej mamą telefonami, żeby móc się jeszcze kiedyś spotkać. Postanowiliśmy już wracał do domu.
- Wiesz, co mi powiedziała Lily? – Zapytał Zayn
- Co?
-, Że jesteś ładna i miła i powinnaś być moja żoną. I że ona chce być na naszym ślubie.
- Ona jest taka słodka.
- No
Odprowadził mnie pod drzwi mojego mieszkania dał całusa i poszedł do siebie. To był wspaniały dzień.
_____________________________________________________________

Przepraszam, ze tak długo z nim zwlekałam, ale nie miałam czasu :( Podoba wam sie?

1 komentarz: