Obudziłam się ok. godz.
12: 00. Ubrałam się i poszłam zjeść jakieś śniadanie. Nie miałam żadnych planów
więc postanowiłam polenić się przed telewizorem. Oglądałam programy kulinarne,
bo gotowanie to jedna z moich największych pasji. Podczas mojej długiej sjesty
zadzwonił telefon.
*le rozmowa*
Z: Hej misiaczku, to ja
Zayn.
R: No hej, co tam?
Z: A dzwonie, bo
chciałem zapytać czy nie wpadłybyście do nas dzisiaj z Sam. Mamy dla was
niespodziankę.
R: Spoko i tak nie mam
co robić.
Z: Dobra, to przyjdźcie
do nas o 17:00. Zadzwonisz do Sam?
R: Jasne. Buziaki papa
Z: no papa
*le koniec rozmowy*
No to zadzwoniłam do
Sam. Umówiłam się z nią, na 15: 00, bo uparła się, ze musi mi coś powiedzieć.
Przynajmniej pomoże mi wybrać ciuchy.
Właśnie zorientowałam się,
ze jest już 14:00. Mam jeszcze godzinę, więc postanowiłam przyrządzić jakieś
smakołyki dla mnie i dla Sam. Zdecydował się, że upiekę dużo rodzajów babeczek
i zaniosę też trochę chłopakom.
No i zaczęłam pichcić.
Jak ja to kocham. Moim marzeniem jest otworzenie własnej restauracji, ale na
razie nie mam na to kasy. No nic trudno. Może kiedyś mi się uda.
W ciągu godziny
przygotowałam 15 rodzajów babeczek: kokosowe, czekoladowe, z kawałkami
czekolady, bananowe, budyniowe, z orzechami, marchewkowe ( te z myślą o Louisie),
waniliowe, z owocami, truskawkowe, karmelowe, cynamonowe, z nutella, z
marmoladą, z masłem orzechowym ( Mmm te to moje ulubione). Wow! Sama siebie zaskoczyłam!
Cała kuchnia była wypełniona po brzegi babeczkami. Położyłam kilka na talerzy,
a resztę ( czyli około 150 sztuk ) zapakowałam dla chłopaków. Mam nadzieję, ze
im posmakują.
Usłyszałam dzwonek do
drzwi. Przyszła Sam. Usiadłysmy na kanapie i zaczęłam mówić.
- Nie uwierzysz!
- Co się stało?
- Chodzę z Harrym!
- Gdzie, po bułki?
- Nie głuptasie!
Jesteśmy para!
- No to gratuluje!
- Powiedziałam i przytuliłam ją – Teraz będziemy
chodzić na podwójne randki!
Posiedziałyśmy tak
jeszcze chwilę i postanowiłyśmy ubrać, bo do wyjścia miałyśmy tylko 40 minut. Ja
ubrałam granatowe rurki, białą koszulkę z nadrukiem i na stopy założyłam
czerwone Vansy. Sam wybrała Czerwone rurki, czarną koszulkę i szare Vansy.
Wyglądałyśmy podobnie, w zasadzie różniłyśmy się tylko kolorami. Postanowiłam wyprostować
sobie włosy i zrobiłam lekki makijaż, a Sam zrobiła sobie kłosa i lekko zaróżowiła
policzki. Ogólnie wyglądałyśmy spoko.
Zabrałyśmy pudełka z babeczkami
wyszłyśmy z mieszkania i pobiegłyśmy do mieszkania chłopaków. Drzwi otworzył
nam Niall, który dał nam całusa w policzki, po czym wyrwał muffiny i pobiegł do
kuchni. Weszłyśmy do salonu. Od razu podbiegł do mnie Zayn.
- Cześć kochanie –
powiedział i dał mi całusa
- Hej, upiekłam dla was
dużo babeczek, ale Niall się już chyba nimi zaopiekował.
- Spoko, jeszcze nie zdążył
wszystkich zjeść…. Chyba. Chodź zabierzemy mu.
Poszliśmy do kuchni i
zobaczyliśmy Nialla wpieprzajacego muffiny.
- Niall, one nie są
tylko dla ciebie.
- No wiem, ale one są
takie pyszne. Z jakiej to cukierni?
- Oj ciołku sama je upiekłam.
- O mój boże, jeśli będziesz
piekła takie codziennie to wyjdź za mnie.
- Ej ona jest moja, nie
rozpędzaj się – Powiedział Zayn.
Zabrałam mu muffiny i
poszłam zanieść je do salonu. Siedzieli tam Sam i Harry, Lou i Liam.
- Proszę, upiekłam coś
dla was.
- Jej! – krzyknęli wszyscy
i rzucili się na talerz z babeczkami.
Zjedli wszystko! Jak to możliwe
to było 150 babeczek! Boże, co za ludzie!
- Nie zastanawiałaś się
nad złożeniem cukierni, albo restauracji? – Zapytał mnie Liam.
- Tak od zawsze o tym
marze, ale wiesz nie mam jak.
- My ci pomożemy!
- Nie dzięki, sama zdobędę
kasę i sobie założę restauracje.
- Dobra!
- A tak w ogóle to, jaką
niespodziankę dla nas macie? – Zapytałam z niecierpliwością
- No, więc, mamy dla was
pewną propozycje…..
- Jaką? – Krzyknęłyśmy z
Sam niemal równocześnie
- No więc ……
__________________________________________________________
Jak myślicie, jaką chłopcy mają propozycje?
aby zamieszkały z nimi ? :)
OdpowiedzUsuń