czwartek, 22 listopada 2012

Rozdział 4



Obudziłam się o 13:00. Zawsze byłam śpiochem, więc ta pora nie była dla mnie dziwna. Sam jeszcze spała w drugim pokoje, więc nie chciałam jej budzić. Spojrzałam na ekran telefonu i zobaczyłam wiadomość
„Hej Rose J Dziękuje za cudowny wieczór. To, co może dzisiaj to powtórzymy? Zabiorę Cię w jakieś fajne miejsce J A tak wgl. To chłopcy Cię polubili. Pozdrawiam: * Twój Zayn”
Twój Zayn? Dlaczego On napisał Twój Zayn? To dziwne, a może on coś faktycznie do mnie czuje… nie….to SA tylko jakieś brednie. No nieważne. Postanowiłam mu odpisać.
„ Hej: * Ja też się dobrze bawiłam. Nie ma planów na dziś, więc możemy się zabawić. Już nie mogę się doczekać J Pozdrów chłopaków:* Rose”
Nie zdążyłam odłożyć telefonu, a już usłyszałam dźwięk smsa.
„Super! Wpadnę po ciebie o 7 : D + Nie musisz się stroić ; p lepiej ubierz się wygodnie. Twój Zayn”
No i znów to napisał! No, ale never mind: 3 Bosz.. już się boje gdzie idziemy. Wygodny strój… Hmm….. mam nadzieje, ze nie na siłownie, bo co jak co ale wysportowana to ja nie jestem. No cóż.
Jest już 14:00. Postanowiłam zjeść obiadowe śniadanie. Nie wiedziałam, co zrobić, więc stwierdzałam, że zamówię pizze. Zadzwoniłam do pizzerii i zamówiłam 2 duże pizze z salami i podwójnym serem. Właściwie to i tak tego nie zjemy. No, chociaż może dam rade, w końcu od wczoraj jestem oficjalną królową żarcia. Poszłam się przebrać. Ubrałam krótkie jeansowe spodenki i krótką bluzkę na szelkach ze spongebobem. Na stopy założyłam czarne sandałki. Włosy spięłam w niesforny kok i zrobiłam lekki makijaż. Gdy byłam już gotowa postanowiłam obudzić Sam, jednak, gdy weszłam do kuchnie zobaczyłam ją robiącą tosty.
-Nieeeee! – Zaczęłam krzyczeć, biegnąc w jej kierunku w zwolnionym tempie- Zoostaw te tosty.
- Rose, możesz mi wytłumaczyć, dlaczego biegniesz w zwolnionym tempie i zabraniasz mi robić tosty?
- No wiesz to takie efekty specjalne. A nie pozwalam ci jeść tostów, bo zaraz dostarczą nam 2 maxi pizze z salami i podwójnym serem
- A ok. spoko, to wszystko wyjaśnia.
- Dobra, ja poczekam na pizzowego kolesia, a ty idź się przebrać. Weź cos z mojej szafy.
Usłyszałam dzwonek do drzwi. Pobiegłam otworzyć drzwi pizzowemu gościowi, zapłaciłam mu i zamknęłam mu drzwi przed nosem.
- Sam!!! Pizza przyszła! Chodź tu.
Moja przyjaciółka zeszłą na dół ubrana w niebieskie szorty i czarną bluzkę na szelkach z jakimiś napisami. Na nogach miała czarne sandałki. Włosy miała związane tak samo jak ja.
- Rose, dziewczyno jak my to wszystko zjemy. Skąd ty masz takie pomysły, żeby zamawiać 2 pizze o średnicy 90 cm? Czy ty myślisz, ze ja zjem taka wielką pizze?
- No dobra ….. masz racje. Może troszkę przesadziłam, ale wiem jak to załatwić. Zaraz wrócę.
Wybiegłam z mieszkania i skierowałam się w stronę schodów zbiegłam 3 piętra niżej i zapukałam do mieszkania. Drzwi otworzył mi Louis.
- Hej Rose, świetnie wyglądasz. Co cię do nas sprowadza?
Nie zważając na jego słowa wbiegłam od salonu i zaczęłam się drzeć.
- UWAGA, KTO CHCĘ DARMOWĄ PIZZE SZYBKO ZJAWIA SIĘ Z SALONIE. LICZĘ DO 10. 10..9 …8 …7…..
Pierwszy zjawił się Niall, następnie przybiegli Harry, Louis i  Liam.
- Gdzie jest Zayn?
- Poczekaj, pewni układa włosy. – Powiedział Niall – Nie czekajmy na niego, tylko chodźmy na ta pizze.
Podałam im numer mieszkania, a oni szybko pobiegli. Ja zostałam w mieszkaniu i czekałam na Zayna.
- Zayn długo jeszcze?
- Już idę, coś ty taka nerwowa?
- Może, dlatego, ze czekam już pół godziny.
Nagle On wszedł do salonu. Nie miał na sobie koszulki. Boże jak on wyglądał…… tak sexy. Stop! Jednak nie mogłam się powstrzymać i cały czas patrzyłam się na jego klatę.
- Rose, żyjesz?
- Tak, Zayn. Chodźmy już.
I ruszyliśmy w stronę mojego mieszkania. Otwieramy drzwi. Boże co oni zrobili z moim mieszkaniem? Wyglądało to mniej więcej tak: Harry, Sam i Louis bili się na podłodze. Niall oglądał jakąś brazylijską telenowele, jadł popcorn i co chwile krzyczał „ Nie, wybierz tego drugiego! On Cię zdradza! Nie ufaj mu.” A biedny Liam siedział skulony w kłońcie i trząsł się ze strachu patrząc na zachowanie chłopaków. Gdy tylko mnie zobaczył podbiegł do mnie i powiedział.
- Rose! Ja przepraszam, próbowałem nad nimi zapanować, ale oni są jak zwierzęta. Lepiej było nas nie zapraszać.
- Oj Liam! Bez przesady. Zaraz z nimi coś zrobimy.
Wskoczyłam na krzesło i zaczęłam krzyczeć:
- UWAGA! JEŚLI W TEJ CHWILI SIĘ NIE USPOKOJICIE TO PRZYSIĘGAM, ZE NIGDY WIĘCEJ WAS NIE ZAPROSZE I SIĘ DO WAS NIE ODEZWĘ!
Reakcja była natychmiastowa. Ucichli, i choć ich o to nie prosiłam zaczęli sprzątać. Po ok. 30 minutach doprowadzili moje mieszkanie do porządku.
-No chłopcy i Sam! Jestem z was dumna. Dziękuję.
Pogadaliśmy jeszcze chwilę, a potem chłopcy zaczęli się zbierać. Gdy wyszli była już 18:00. Przypomniało mi się, ze Zayn będzie po mnie o 19:00. Zaczęłam się ubierać. Wybrałam sobie zielone rurki, białą koszulkę, i czarny sweterek, Na nogi założyłam czarne Conversy, a włosy wyprostowałam. Zrobiłam lekki makijaż i byłam gotowa. Właśnie zadzwonił dzwonek do drzwi. Otworzyłam i stal w nim Zayn. Był ubrany w ciemne jeansy, T-shirt i bejsbolówkę. Wyglądał zwyczajnie, ale z drugiej strony tak, że miękły mi kolana.
- Hej Rose, świetnie wyglądasz.
- Hej, nie przesadzaj.
- Ja nie przesadzam, ale ty zawsze wyglądasz łądnie.
- Ooo Zayn, ale z ciebie lizus.
No i wyszliśmy. Na parkingu weszliśmy do jego auta. I pojechaliśmy.
- A tak w ogóle to gdzie mnie zabierasz?
- Niespodzianka!
No nic pozostaje mi siedzieć i czekać.


 _____________________________________________________
I jak wam się podoba? Mi nie za bardzo :( / malikowa

1 komentarz:

  1. Zajebist!!! Czekam na ciąg dalszy ;) Już nie mogę się doczekać tego gdzi Zayn zabierze Rose ;););)

    OdpowiedzUsuń